Gryfice - Kołobrzeg
-
DST
74.31km
-
Czas
03:57
-
VAVG
18.81km/h
-
VMAX
38.20km/h
-
Temperatura
25.0°C
-
Sprzęt Kross Hexagon X1
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start z domu o 6.30. Pojechałem na PKP, podchodzę do kasy - kolejka jak w Biedronce przed świętami, a odjazd pociągu za 3 minuty. Biorę rower i pędzę na peron, kupię bilet w pociągu. Konduktor bardzo uprzejmy, wszystko poszło elegancko i o 7.30 byłem w Gryficach. Tam już wsiadłem na rower i jadę z powrotem. Najpierw rundka po mieście, a potem wyjazd boczną drogą.
Pierwsze kilka kilometrów fajne, asfalcik może nie pierwszej jakości i mocno wysłużony, ale jechało się dobrze. Za Rotnowem musiałem odbić w lewo i od tej pory (nie licząc 2-kilometrowego odcinka ładnej nowej nawierzchni) czekało mnie 20 km jazdy po nierównych polnych i leśnych drogach, fatalnym bruku i w najlepszym przypadku (ale też najkrótszym) po płytach betonowych.
Zatrzymywałem się dość często na zdjęcia i łyk wody, mimo to tempo jazdy było całkiem niezłe. Na normalny asfalt wjechałem tak naprawdę dopiero w Kinowie (gm. Rymań). W zasadzie w samym Kinowie droga jest brukowana, ale wraz z tablicą miejscowości zaczyna się równy asfalt. Przez Świecie Koł., Byszewo, Kędrzyno dojechałem do Sarbii i dalej do Karcina i Głowaczewa, skąd betonówką przejechałem do Dźwirzyna. Kilkunastominutowy postój zrobiłem sobie w Grzybowie przy pensjonacie, w którym pracuje siostra, skąd już ruszyłem do domu, do którego dojechałem przed godziną 13.
Dzisiejszy wynik to moja życiówka i pierwszy ponad 50-kilometrowy wypad w tym roku. Do dorobku zaliczonych gmin dopisałem gminy Gryfice, Płoty, Brojce i Rymań, który "zamknął" mi powiat kołobrzeski.
GALERIA
Kategoria >50 km, >20 km, Gminobranie, Pociąg, Rekord życiowy, Samotnie, Poza powiat





















