Wpisy archiwalne w kategorii
W towarzystwie
| Dystans całkowity: | 5534.73 km (w terenie 4.50 km; 0.08%) |
| Czas w ruchu: | 291:57 |
| Średnia prędkość: | 18.77 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 48.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 123 |
| Średnio na aktywność: | 45.00 km i 2h 23m |
| Więcej statystyk | |
Gąbin - Kołobrzeg
-
DST
44.79km
-
Czas
02:18
-
VAVG
19.47km/h
-
Temperatura
7.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 27 marca 2026 | dodano: 30.03.2026
W piątek od rana pokręcone trochę na rowerze w towarzystwie Darka. Porannym pociągiem o 9.15 pojechaliśmy do Gąbina, który jest pierwszą stacją za Trzebiatowem i wróciliśmy stamtąd na rowerach.
Fajna pogoda, wiatr w plecy, w najgorszym przypadku boczny, aż chciało się jechać. Ruszaliśmy z Gąbina ok. 9.50, w Kołobrzegu byliśmy w południe. Łącznie 44 przejechane kilometry. Wyjazd bardzo pozytywny, budowanie formy po zimie trwa.
Trasa: Gąbin - Mirosławice - Trzebiatów - Nowielice - Trzebusz - Roby - Mrzeżyno - Rogowo - Dźwirzyno - Grzybowo - Kołobrzeg








Fajna pogoda, wiatr w plecy, w najgorszym przypadku boczny, aż chciało się jechać. Ruszaliśmy z Gąbina ok. 9.50, w Kołobrzegu byliśmy w południe. Łącznie 44 przejechane kilometry. Wyjazd bardzo pozytywny, budowanie formy po zimie trwa.
Trasa: Gąbin - Mirosławice - Trzebiatów - Nowielice - Trzebusz - Roby - Mrzeżyno - Rogowo - Dźwirzyno - Grzybowo - Kołobrzeg








Kategoria >20 km, Poza powiat, W towarzystwie
Dźwirzyno
-
DST
37.69km
-
Czas
01:57
-
VAVG
19.33km/h
-
VMAX
31.00km/h
-
Temperatura
21.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 10 lipca 2025 | dodano: 14.07.2025
Tym razem na wypad popołudniowy namówiłem Darka. Spotkaliśmy się na Radzikowie. Celem było Dźwirzyno, ale żeby nie jechać i wracać tą samą drogą w tamtą stronę pojechaliśmy wioskami przez Korzystno, Stary Borek, Nowogardek i Głowaczewo, a wróciliśmy nadmorską drogą rowerową przez Grzybowo.
Spokojny wypad bez jakiegoś wysokiego tempa. W Dźwirzynie krótki przystanek w porcie i powrót do domu.






Spokojny wypad bez jakiegoś wysokiego tempa. W Dźwirzynie krótki przystanek w porcie i powrót do domu.






Kategoria >20 km, W towarzystwie
Po południu do Gąsek
-
DST
47.46km
-
Czas
02:30
-
VAVG
18.98km/h
-
VMAX
33.00km/h
-
Temperatura
19.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 3 czerwca 2025 | dodano: 04.06.2025
We wtorkowe popołudnie, po skończonej pracy, wybrałem się do Gąsek. Jeszcze przed wyjazdem zgadałem się z kolegą Marcinem, który wyruszył trochę wcześniej ode mnie i umówiliśmy się, że spotkamy się w Gąskach i wrócimy razem.
Drogę do Gąsek potraktowałem bardziej treningowo, przejechałem dość szybkim tempem bez przystanków i zabrakło mi czterech minut żeby zmieścić się w godzinie. Na miejscu przerwa około pół godziny na plaży i powrót już spokojniejszy z Marcinem. Po drodze rozmowy, tempo słabsze, zatrzymaliśmy się też na chwilę przy stadionie w Ustroniu Morskim, gdzie odbywał się trening piłkarzy Astry.
Kategoria >20 km, Poza powiat, Samotnie, W towarzystwie
Z Grzmiącej do Sławna
-
DST
91.81km
-
Czas
05:23
-
VAVG
17.05km/h
-
VMAX
43.50km/h
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 31 maja 2025 | dodano: 02.06.2025
Ależ to był fajny, choć męczący dzień! Piękna pogoda, jazda rowerem po wschodniej ścianie województwa, a na koniec emocje piłkarskie.
Wyruszyliśmy z Kubą o 7.27 z kołobrzeskiego dworca i niecałe dwie godziny później opuszczaliśmy pociąg na stacji w Grzmiącej. Trasę na ten wypad wyznaczyłem jakieś dwa-trzy tygodnie temu, zakładała ona w pierwszym etapie dojazd do Bobolic tzw. torem bobolickim, czyli śladem dawnej linii kolejowej. Początkowo było całkiem fajnie, ale szybko zaczęły nam przeszkadzać błoto i wdzierająca się na ścieżkę roślinność, momentami robiło się tak wąsko, że ciężko było przejechać. Na wysokości miejscowości Czechy zjechaliśmy więc na szosę i do Bobolic dotarliśmy drogą wojewódzką.
W Bobolicach zajrzeliśmy na stadion, gdzie akurat miejscowi juniorzy przygotowywali się do meczu ligowego, a także do centrum, na zaplanowaną przerwę na herbatę. Następnie pojechaliśmy w stronę Polanowa. W miejscowości Gozd, w lokalnym sklepiku uzupełniłem zapas wody na dalszą drogę.
Niesamowity jest klimat tych wiejskich sklepików. Wchodzisz do środka, nagle w sklepie robi się cisza i wszyscy patrzą na Ciebie jak na kosmitę. Coś jak w westernach, gdy obcy wchodzi do saloonu. Po chwili jednak pani ekspedientka z szerokim uśmiechem pyta Cię co podać, a zdarza się, że ludzie zagadują, pytają skąd i dokąd jedziesz.
Pojechaliśmy dalej. W Cybulinie zaczął się długi zjazd dość krętą drogą. Tam mój rower pobił swój rekord prędkości. W najszybszym momencie licznik wskazał 43,5 km/h, a byłoby więcej gdybym ograniczył użycie hamulca. W każdym razie szybko dojechaliśmy do mostu na rzece Radew, a następnie spacerkiem (bo szybciej się nie dało) brukowaną leśną drogą przebiliśmy się do Chocimina.
W Chociminie wrócił asfalt i przez kilka kilometrów znów było wygodnie. Tuż za Wietrznem odbiliśmy w lewo w szutrową drogę przez pola i las do Polanowa. Tutaj spotkał nas chyba największy hardcore tego dnia. Ostry zjazd wyboistą, pełną dziur i kamieni, drogą leśną. Licznik wskazywał prawie 40 km/h, a my pędziliśmy w dół obserwując tylko najbliższe kilka metrów przed nami i wyłapując wzrokiem przeszkody na drodze.
W Polanowie chcieliśmy coś zjeść, ale poza kebabem nie trafiliśmy na nic konkretnego, zatrzymaliśmy się więc na chwilę przy stacji benzynowej. Po krótkiej przerwie wyjechaliśmy z miasta dawnym torem kolejowym w stronę Jacinek. Jechało się ciężko, ścieżka była położona na wysokim nasypie, prowadziła lekko pod górę, a w dodatku mieliśmy przeciwny wiatr.
W Jacinkach wrócił asfalt, który towarzyszył nam już prawie do końca. Mijaliśmy kolejne wioski, za Lejkowem przejechaliśmy most na rzece Grabowej i w wielkich bólach pokonaliśmy kilkukilometrowy podjazd do Święcianowa. To była mordercza walka ze samym sobą, w nogach prawie 80 km, a tu cały czas pod górę i końca nie widać. Chwilami licznik pokazywał prędkość 8-9 km/h.
W Żegocinie (w końcu) znaleźliśmy sklepik. Szukałem go od kilku wiosek. W sklepie jednak rozczarowanie - wodę pani miała tylko w 5-litrowych baniakach. Jako, że w bidonie zrobiło się pusto nie wybrzydzałem i wybrałem cytrynowego Kubusia Water. Pojechaliśmy dalej i bez problemu wylądowaliśmy w Bobrowicach, które są już przedmieściami Sławna - celu naszej wycieczki. Nie chcieliśmy pchać się do Sławna krajową szóstką, pojechaliśmy więc "bokiem", przez wioskę. Było trochę asfaltu, trochę szutru, raz skręciliśmy nie tam gdzie trzeba i musieliśmy zawracać, ale w końcu około godziny 16 dojechaliśmy do Sławna.
W Sławnie pojechaliśmy do centrum coś zjeść, no i znowu królował kebab. Tym razem nie byliśmy wybredni, zjedliśmy co było i pojechaliśmy na stadion, tam o 17 odbywał się mecz okręgówki pomiędzy miejscową Sławą i Astrą Ustronie Morskie. Po ciekawym widowisku wygrali goście, a my ruszyliśmy na małe zakupy i na dworzec, skąd z przesiadką w Koszalinie wróciliśmy do domu mając w nogach przejechane ponad 90 km.
W trakcie wyjazdu zaliczyłem cztery nowe gminy:
- Gmina Polanów
- Gmina Malechowo
- Gmina Sławno (wiejska)
- Miasto Sławno
Trasa: Grzmiąca - Czechy - Łozice Cegielnia - Błotko - Bobolice - Pomorzany - Gozd - Cybulino - Chocimino - Wietrzno - Dzikowo - Jaromierz Polanowski - Polanów - Jacinki - Świerczyna - Bukowo - Domachowo - Laski - Borkowo - Lejkowo - Święcianowo - Żegocino - Smardzewo - Bobrowice - Bobrowiczki - Sławno










Wyruszyliśmy z Kubą o 7.27 z kołobrzeskiego dworca i niecałe dwie godziny później opuszczaliśmy pociąg na stacji w Grzmiącej. Trasę na ten wypad wyznaczyłem jakieś dwa-trzy tygodnie temu, zakładała ona w pierwszym etapie dojazd do Bobolic tzw. torem bobolickim, czyli śladem dawnej linii kolejowej. Początkowo było całkiem fajnie, ale szybko zaczęły nam przeszkadzać błoto i wdzierająca się na ścieżkę roślinność, momentami robiło się tak wąsko, że ciężko było przejechać. Na wysokości miejscowości Czechy zjechaliśmy więc na szosę i do Bobolic dotarliśmy drogą wojewódzką.
W Bobolicach zajrzeliśmy na stadion, gdzie akurat miejscowi juniorzy przygotowywali się do meczu ligowego, a także do centrum, na zaplanowaną przerwę na herbatę. Następnie pojechaliśmy w stronę Polanowa. W miejscowości Gozd, w lokalnym sklepiku uzupełniłem zapas wody na dalszą drogę.
Niesamowity jest klimat tych wiejskich sklepików. Wchodzisz do środka, nagle w sklepie robi się cisza i wszyscy patrzą na Ciebie jak na kosmitę. Coś jak w westernach, gdy obcy wchodzi do saloonu. Po chwili jednak pani ekspedientka z szerokim uśmiechem pyta Cię co podać, a zdarza się, że ludzie zagadują, pytają skąd i dokąd jedziesz.
Pojechaliśmy dalej. W Cybulinie zaczął się długi zjazd dość krętą drogą. Tam mój rower pobił swój rekord prędkości. W najszybszym momencie licznik wskazał 43,5 km/h, a byłoby więcej gdybym ograniczył użycie hamulca. W każdym razie szybko dojechaliśmy do mostu na rzece Radew, a następnie spacerkiem (bo szybciej się nie dało) brukowaną leśną drogą przebiliśmy się do Chocimina.
W Chociminie wrócił asfalt i przez kilka kilometrów znów było wygodnie. Tuż za Wietrznem odbiliśmy w lewo w szutrową drogę przez pola i las do Polanowa. Tutaj spotkał nas chyba największy hardcore tego dnia. Ostry zjazd wyboistą, pełną dziur i kamieni, drogą leśną. Licznik wskazywał prawie 40 km/h, a my pędziliśmy w dół obserwując tylko najbliższe kilka metrów przed nami i wyłapując wzrokiem przeszkody na drodze.
W Polanowie chcieliśmy coś zjeść, ale poza kebabem nie trafiliśmy na nic konkretnego, zatrzymaliśmy się więc na chwilę przy stacji benzynowej. Po krótkiej przerwie wyjechaliśmy z miasta dawnym torem kolejowym w stronę Jacinek. Jechało się ciężko, ścieżka była położona na wysokim nasypie, prowadziła lekko pod górę, a w dodatku mieliśmy przeciwny wiatr.
W Jacinkach wrócił asfalt, który towarzyszył nam już prawie do końca. Mijaliśmy kolejne wioski, za Lejkowem przejechaliśmy most na rzece Grabowej i w wielkich bólach pokonaliśmy kilkukilometrowy podjazd do Święcianowa. To była mordercza walka ze samym sobą, w nogach prawie 80 km, a tu cały czas pod górę i końca nie widać. Chwilami licznik pokazywał prędkość 8-9 km/h.
W Żegocinie (w końcu) znaleźliśmy sklepik. Szukałem go od kilku wiosek. W sklepie jednak rozczarowanie - wodę pani miała tylko w 5-litrowych baniakach. Jako, że w bidonie zrobiło się pusto nie wybrzydzałem i wybrałem cytrynowego Kubusia Water. Pojechaliśmy dalej i bez problemu wylądowaliśmy w Bobrowicach, które są już przedmieściami Sławna - celu naszej wycieczki. Nie chcieliśmy pchać się do Sławna krajową szóstką, pojechaliśmy więc "bokiem", przez wioskę. Było trochę asfaltu, trochę szutru, raz skręciliśmy nie tam gdzie trzeba i musieliśmy zawracać, ale w końcu około godziny 16 dojechaliśmy do Sławna.
W Sławnie pojechaliśmy do centrum coś zjeść, no i znowu królował kebab. Tym razem nie byliśmy wybredni, zjedliśmy co było i pojechaliśmy na stadion, tam o 17 odbywał się mecz okręgówki pomiędzy miejscową Sławą i Astrą Ustronie Morskie. Po ciekawym widowisku wygrali goście, a my ruszyliśmy na małe zakupy i na dworzec, skąd z przesiadką w Koszalinie wróciliśmy do domu mając w nogach przejechane ponad 90 km.
W trakcie wyjazdu zaliczyłem cztery nowe gminy:
- Gmina Polanów
- Gmina Malechowo
- Gmina Sławno (wiejska)
- Miasto Sławno
Trasa: Grzmiąca - Czechy - Łozice Cegielnia - Błotko - Bobolice - Pomorzany - Gozd - Cybulino - Chocimino - Wietrzno - Dzikowo - Jaromierz Polanowski - Polanów - Jacinki - Świerczyna - Bukowo - Domachowo - Laski - Borkowo - Lejkowo - Święcianowo - Żegocino - Smardzewo - Bobrowice - Bobrowiczki - Sławno










Kategoria >20 km, >50 km, Gminobranie, Na mecz, Pociąg, Poza powiat, W towarzystwie
Na mecz do Ustronia Morskiego
-
DST
31.54km
-
Czas
01:35
-
VAVG
19.92km/h
-
VMAX
34.00km/h
-
Temperatura
12.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 12 kwietnia 2025 | dodano: 14.04.2025
W sobotę był mecz derbowy w Ustroniu Morskim, więc postanowiłem pojechać go obejrzeć. Udało mi się namówić Kubę, więc po raz pierwszy w tym roku nie pojechałem sam. Pogoda fajna, kilkanaście stopni, w tamtą stronę lekki wiatr w plecy, po południu ucichł prawie całkowicie, więc nie przeszkadzał. Wypad fajny pod kątem rowerowym, a gospodarze pokonali rywali z Kołobrzegu 4:1.


Kategoria >20 km, Na mecz, W towarzystwie
Do Gościna na herbatę
-
DST
42.89km
-
Czas
02:11
-
VAVG
19.64km/h
-
VMAX
34.00km/h
-
Temperatura
7.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 8 listopada 2024 | dodano: 08.11.2024
Dziś w towarzystwie Daniela pojechałem do Gościna. Spotkaliśmy się około 11 i ruszyliśmy. Do Charzyna dojechaliśmy dość szybko, tam przystanek przy sklepie na małe zakupy. Z Charzyna zamiast ścieżki rowerowej wybraliśmy szosę do Ząbrowa przez Ołużną. Okazało się, że niedawno położyli nam nowy asfalt i teraz jedzie się dużo wygodniej.
W Gościnie zajechaliśmy do Żabki na herbatę, zrobiliśmy kilkanaście minut przerwy i ruszyliśmy w drogę powrotną. Powrót już w zasadzie bez przystanków (poza jednym na łyk wody). W Kołobrzegu miałem małą przygodę, pękła mi ośka w tylnym kole. Na szczęście stało się to w centrum miasta, a nie gdzieś na trasie. Rower jest już w serwisie i będzie jak nowy.





W Gościnie zajechaliśmy do Żabki na herbatę, zrobiliśmy kilkanaście minut przerwy i ruszyliśmy w drogę powrotną. Powrót już w zasadzie bez przystanków (poza jednym na łyk wody). W Kołobrzegu miałem małą przygodę, pękła mi ośka w tylnym kole. Na szczęście stało się to w centrum miasta, a nie gdzieś na trasie. Rower jest już w serwisie i będzie jak nowy.





Kategoria >20 km, W towarzystwie
Do Niechorza na mecz
-
DST
87.73km
-
Czas
04:41
-
VAVG
18.73km/h
-
VMAX
40.00km/h
-
Temperatura
24.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 20 lipca 2024 | dodano: 27.08.2024
Często jeździmy na mecze Wybrzeża Rewalskiego do Niechorza, przeważnie samochodem. Tym razem pojechaliśmy rowerami. Towarzyszyli mi Marcin i Mariusz, był to lipcowy sparing przed startem rozgrywek III ligi, do której Wybrzeże awansowało w czerwcu po raz pierwszy w historii.
Sama jazda w obie strony to tempo bardzo rekreacyjne, dużo rozmów, przystanków, relaksu nad brzegiem morza. Pogoda dopisała, więc jechało się bardzo przyjemnie. Zawodnicy przegrali, ale nie wynik jest w sparingu najważniejszy. W drodze powrotnej prawie godzinka przerwy na klifie na punkcie widokowym za Pogorzelicą i obiad w Mrzeżynie.



Kategoria >20 km, >50 km, Na mecz, Poza powiat, W towarzystwie
Ustronie Morskie
-
DST
29.87km
-
Czas
01:32
-
VAVG
19.48km/h
-
VMAX
38.50km/h
-
Temperatura
23.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 16 lipca 2024 | dodano: 19.07.2024
We wtorkowe popołudnie Marcin wyciągnął mnie na wypad do Ustronia Morskiego. Jazda tam i z powrotem bez przygód. W Ustroniu Morskim przypadkiem trafiliśmy na trening miejscowych piłkarzy przygotowujących się do nowego sezonu w okręgówce.


Kategoria >20 km, W towarzystwie
Orlik Grzybowo
-
DST
20.65km
-
Czas
01:05
-
VAVG
19.06km/h
-
VMAX
30.50km/h
-
Temperatura
17.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 18 czerwca 2024 | dodano: 19.06.2024
Wieczorny wypad na orlika do Grzybowa i półtorej godziny grania w piłkę. Połowa trasy samotnie, połowa z Kubą. W drodze powrotnej pojechałem przez dzielnicę uzdrowiskową, a pod koniec, już po ciemku, dopadła mnie mała ulewa.






Kategoria >20 km, Samotnie, W towarzystwie
Na orlika do Grzybowa
-
DST
20.56km
-
Czas
01:04
-
VAVG
19.27km/h
-
VMAX
26.60km/h
-
Temperatura
16.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 4 czerwca 2024 | dodano: 05.06.2024
Wieczorny wypad z Kubą do Grzybowa na orlika na trening, tam półtorej godziny gry w piłkę i powrót przez dzielnicę uzdrowiskową do domu.




Kategoria >20 km, W towarzystwie





















