Chojnice - dzień III (powrót)
-
DST
26.99km
-
Czas
01:33
-
VAVG
17.41km/h
-
VMAX
41.40km/h
-
Temperatura
15.0°C
-
Sprzęt Kross Hexagon X1
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pora wracać do domu. O 11 opuściłem hotel, ale że miałem jeszcze dużo czasu do pociągu (odjeżdżał o 15:29) zajrzałem na rynek. Trzeba przyznać, że centrum miasta w Chojnicach ma swój urok. Pokręciłem się odrobinę po rynku, zjadłem obiad i pojechałem na dworzec.
Pociągiem dojechałem do Szczecinka, ale wiedziałem, że stamtąd muszę kawałek drogi podjechać rowerem, ze względu na kolejową komunikację autobusową między Dalęcinem i Iwinem. Zamiast siedzieć bezczynnie godzinę w Szczecinku już stamtąd ruszyłem do Iwina.
Przejazd przez miasto był wbrew moim obawom dość spokojny. Nie znam miasta i nie byłem momentami pewien czy dobrze jadę, ale udało się wyjechać ze Szczecinka bez błądzenia. Początkowo jechałem drogą wojewódzką w kierunku Barwic, ale za Trzesieką (dzielnica Szczecinka) odbiłem w prawo na Grzmiącą. Po zjechaniu z głównej drogi aż sam się uśmiechnąłem do siebie. Główna droga, którą jechałem do tej pory była zatłoczona i dziurawa, szczególnie na skraju jezdni, z kolei boczna droga była szeroka, równa i przede wszystkim pusta.
Minąłem Parsęcko, a następnie Radomyśl, czyli ostatnią miejscowość przed Iwinem. Droga cały czas była bardzo dobra, a za Radomyślem otrzymałem nagrodę - ponad kilometrowy zjazd, na którym moja prędkość nie spadała poniżej 35 km/h. Tam właśnie ustanowiłem rekord prędkości całego wyjazdu - 41,4 km/h.
Przed samym Iwinem nawierzchnia lekko się zepsuła (zjechałem z drogi na Grzmiącą na mniejszą w kierunku Wierzchowa) i prowadziła lekko pod górę, ale jechało się w miarę dobrze, mimo zakwasów po wczorajszej wycieczce. W Iwinie na stacji pojawiłem się o 17:50 - pół godziny przed odjazdem pociągu do Kołobrzegu.
Na koniec jeszcze dokręciłem 2,5 km z dworca do domu, do którego dotarłem o 20.
Kategoria >20 km, Pociąg, Poza województwo, Samotnie, Poza powiat





















