Wężykiem do domu
-
DST
80.24km
-
Czas
03:59
-
VAVG
20.14km/h
-
VMAX
41.00km/h
-
Temperatura
14.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 1 maja 2023 | dodano: 06.05.2023
Po co jechać prosto do celu, skoro można pojechać okrężną drogą? Tym razem postanowiłem pojechać pociągiem do Białogardu, skąd do Kołobrzegu wróciłem... wężykiem. Zdecydowana większość trasy była mi już znana z poprzednich lat, ale w całości pokonałem ją po raz pierwszy.
Wiele razy przed tym wyjazdem zmieniałem plany. Ostatecznie postanowiłem dłużej pospać wykorzystując wolny dzień i dopiero przed godziną 12 wsiadłem do pociągu jadącego do Białogardu. W pociągu konduktor trochę kręcił nosem, bo rowerów było osiem, a miejsc im przypisanych tylko dwa, w dodatku miałem bilet miniturystyczny, ale nie miałem dokupionego do niego biletu na rower. W końcu jednak taki bilet mi sprzedał i pojechałem.
Do Białogardu dotarłem o 12:30 i najpierw podjechałem na Stare Miasto, zrobiłem parę fotek i wyruszyłem na moją trasę. Pierwszy etap prowadził do Karlina, do którego pojechałem drogą na zachód od Parsęty. Jeszcze w Białogardzie przekroczyłem ją tego dnia po raz pierwszy (z czterech). Początkowo jechałem drogą w kierunku Sławoborza, minąłem Łęczynko i Żabiniec, a następnie skręciłem w prawo na Nasutowo. Od tej pory jechałem nowym odcinkiem drogi rowerowej, która m.in. prowadziła mnie groblą między stawami w Kamosowie. Za Nasutowem były Garnki, skąd już tylko 5 km do Karlina. Jechało się bardzo dobrze.
W Karlinie zajrzałem na promenadę nad rzeką Radew, a następnie zrobiłem sobie mały przystanek na stacji benzynowej na małe zakupy. Na liczniku miałem przejechane 27 km. Podczas postoju zjadłem batona i drogą rowerową wzdłuż drogi wojewódzkiej 163, a następnie drogi powiatowej przez Brzeźno, Daszewo i Mierzyn dotarłem do granicy powiatu kołobrzeskiego. Niestety, na granicy powiatów droga rowerowa skończyła się, podobno jest plan samorządu do jej kontynuacji, ale na to musimy jeszcze poczekać.
We Wrzosowie zajrzałem na boisko piłkarskie, następnie przeciąłem DW 163 i po raz trzeci tego dnia (drugi był w Karlinie) przekroczyłem most na Parsęcie, bijąc przy okazji rekord prędkości tego wyjazdu. Za mostem była mała wspinaczka do Kłopotowa, w zasadzie jedyny męczący fragment trasy, więc tuż przed wioską chwilę odpocząłem na poboczu. Minąłem Kłopotowo, Piotrowice, Włościbórz. Przed kolejnym zjazdem na most na Parsęcie drugi baton (na liczniku 50 km) i ruszyłem dalej.
Za mostem była łagodna wspinaczka do wsi Bardy. Przez Bardy przejechałem błyskawicznie, wiatr w plecy i równa droga były moimi sprzymierzeńcami. W Dygowie zatrzymałem się na placu przy kościele, a następnie na boisku piłkarskim na szybkie fotki i ruszyłem w kierunku Ustronia Morskiego. Dotarłem tam przez Stojkowo, Kukinię i Kukinkę. Na stacji benzynowej w Ustroniu Morskim planowałem przerwę na obiad (obok stacji jest bar), ale bar był zamknięty, więc pojechałem do Sianożęt. Tam znalazłem otwartą restaurację. Na liczniku miałem już prawie 70 km, więc półgodzinna przerwa na zupkę się przydała. Ostatni odcinek do Kołobrzegu to już jazda nadmorską rowerową Velo Balticą. Trochę obawiałem się tłumu majówkowych turystów, ale do domu w Kołobrzegu dojechałem bez przeszkód, tylko dwa razy po drodze używając dzwonka.








Wiele razy przed tym wyjazdem zmieniałem plany. Ostatecznie postanowiłem dłużej pospać wykorzystując wolny dzień i dopiero przed godziną 12 wsiadłem do pociągu jadącego do Białogardu. W pociągu konduktor trochę kręcił nosem, bo rowerów było osiem, a miejsc im przypisanych tylko dwa, w dodatku miałem bilet miniturystyczny, ale nie miałem dokupionego do niego biletu na rower. W końcu jednak taki bilet mi sprzedał i pojechałem.
Do Białogardu dotarłem o 12:30 i najpierw podjechałem na Stare Miasto, zrobiłem parę fotek i wyruszyłem na moją trasę. Pierwszy etap prowadził do Karlina, do którego pojechałem drogą na zachód od Parsęty. Jeszcze w Białogardzie przekroczyłem ją tego dnia po raz pierwszy (z czterech). Początkowo jechałem drogą w kierunku Sławoborza, minąłem Łęczynko i Żabiniec, a następnie skręciłem w prawo na Nasutowo. Od tej pory jechałem nowym odcinkiem drogi rowerowej, która m.in. prowadziła mnie groblą między stawami w Kamosowie. Za Nasutowem były Garnki, skąd już tylko 5 km do Karlina. Jechało się bardzo dobrze.
W Karlinie zajrzałem na promenadę nad rzeką Radew, a następnie zrobiłem sobie mały przystanek na stacji benzynowej na małe zakupy. Na liczniku miałem przejechane 27 km. Podczas postoju zjadłem batona i drogą rowerową wzdłuż drogi wojewódzkiej 163, a następnie drogi powiatowej przez Brzeźno, Daszewo i Mierzyn dotarłem do granicy powiatu kołobrzeskiego. Niestety, na granicy powiatów droga rowerowa skończyła się, podobno jest plan samorządu do jej kontynuacji, ale na to musimy jeszcze poczekać.
We Wrzosowie zajrzałem na boisko piłkarskie, następnie przeciąłem DW 163 i po raz trzeci tego dnia (drugi był w Karlinie) przekroczyłem most na Parsęcie, bijąc przy okazji rekord prędkości tego wyjazdu. Za mostem była mała wspinaczka do Kłopotowa, w zasadzie jedyny męczący fragment trasy, więc tuż przed wioską chwilę odpocząłem na poboczu. Minąłem Kłopotowo, Piotrowice, Włościbórz. Przed kolejnym zjazdem na most na Parsęcie drugi baton (na liczniku 50 km) i ruszyłem dalej.
Za mostem była łagodna wspinaczka do wsi Bardy. Przez Bardy przejechałem błyskawicznie, wiatr w plecy i równa droga były moimi sprzymierzeńcami. W Dygowie zatrzymałem się na placu przy kościele, a następnie na boisku piłkarskim na szybkie fotki i ruszyłem w kierunku Ustronia Morskiego. Dotarłem tam przez Stojkowo, Kukinię i Kukinkę. Na stacji benzynowej w Ustroniu Morskim planowałem przerwę na obiad (obok stacji jest bar), ale bar był zamknięty, więc pojechałem do Sianożęt. Tam znalazłem otwartą restaurację. Na liczniku miałem już prawie 70 km, więc półgodzinna przerwa na zupkę się przydała. Ostatni odcinek do Kołobrzegu to już jazda nadmorską rowerową Velo Balticą. Trochę obawiałem się tłumu majówkowych turystów, ale do domu w Kołobrzegu dojechałem bez przeszkód, tylko dwa razy po drodze używając dzwonka.








Kategoria >50 km, >20 km, Pociąg, Poza powiat, Samotnie
Na mecz do Dygowa
-
DST
46.13km
-
Czas
02:13
-
VAVG
20.81km/h
-
VMAX
32.50km/h
-
Temperatura
15.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 22 kwietnia 2023 | dodano: 22.04.2023
Dziś do Dygowa na mecz, na którym byłem spikerem, wybrałem się na rowerze. Pogoda była bardzo fajna - kilkanaście stopni, słoneczko, prawie bez wiatru. Wybrał się ze mną Darek. W obie strony fajne tempo, jechało się bardzo dobrze, choć kolega trochę się obawiał o swoją formę - pierwszy raz w tym roku wybrał się w taką trasę. Piłkarze przegrali z drużyną z Wałcza 1:2.
Trasa: Kołobrzeg - Sianożęty - Ustronie Morskie - Malechowo - Kukinka - Kukinia - Stojkowo - Dygowo, powrot tą samą drogą.

Trasa: Kołobrzeg - Sianożęty - Ustronie Morskie - Malechowo - Kukinka - Kukinia - Stojkowo - Dygowo, powrot tą samą drogą.

Kategoria >20 km, Na mecz, W towarzystwie
Mrzeżyno w lany poniedziałek
-
DST
46.65km
-
Czas
02:24
-
VAVG
19.44km/h
-
VMAX
38.00km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 10 kwietnia 2023 | dodano: 10.04.2023
W drugi dzień świąt kolega Kamil zaproponował wspólny wypad do Mrzeżyna. Wyjechaliśmy około godziny 11. Droga spokojna, po drodze rozmowy. W Mrzeżynie przerwa na herbatę i ciasto. Droga powrotna nieco trudniejsza, trochę przeszkadzał przeciwny wiatr. Zrobiliśmy jeszcze przerwę w Grzybowie i spokojnym tempem wróciliśmy do Kołobrzegu.


Kategoria >20 km, Poza powiat, W towarzystwie
Wielkanocna herbatka
-
DST
27.57km
-
Czas
01:20
-
VAVG
20.68km/h
-
VMAX
33.00km/h
-
Temperatura
7.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 9 kwietnia 2023 | dodano: 09.04.2023
Po wielkanocnym śniadaniu przejechałem się do Ustronia Morskiego na herbatę. Pogoda całkiem dobra, tylko od morza wieje zimny wiatr. W tamtą stronę jechało się fajnie, było dość wcześnie, więc ludzie jeszcze nie powychodzili z domów. W Ustroniu spacerowiczów już sporo, w porcie rybackim dużo chętnych na rybkę i piwo. Herbata zdrożała w porównaniu z zeszłym rokiem z 5 na 6 zł, wiadomo, inflacja, ale tragedii nie ma :)
Po kilkunastu minutach przerwy ruszyłem w drogę powrotną. Ludzi było już więcej, a w samym Kołobrzegu standardowo już tłumy turystów chodzących całą szerokością promenady i ścieżki rowerowej, bez dzwonka ani rusz. Mimo to udało się wykręcić dobre tempo. Na koniec jeszcze jedna herbata w Parku Rekreacji Prugar.


Po kilkunastu minutach przerwy ruszyłem w drogę powrotną. Ludzi było już więcej, a w samym Kołobrzegu standardowo już tłumy turystów chodzących całą szerokością promenady i ścieżki rowerowej, bez dzwonka ani rusz. Mimo to udało się wykręcić dobre tempo. Na koniec jeszcze jedna herbata w Parku Rekreacji Prugar.


Kategoria >20 km, Samotnie
Poranna runda po okolicy
-
DST
26.55km
-
Czas
01:25
-
VAVG
18.74km/h
-
VMAX
28.30km/h
-
Temperatura
11.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 31 marca 2023 | dodano: 31.03.2023
Dziś wolny dzień. Wstałem rano, zjadłem śniadanie, przeanalizowałem prognozę pogody i okazało się, że do popołudnia padać nie powinno. Postanowiłem więc rozruszać nieco nogi po dwóch tygodniach nierównej walki z deszczem i przeziębieniem.
Zrobiłem standardowe rozruchowe kółeczko. Z Kołobrzegu przez Zieleniewo wyjechałem do Korzystna, tam tym razem nie skręciłem przy kościele na Grzybowo tylko pojechałem dalej do Starego Borku. W Starym Borku zrobiłem chwilę przerwy na kilka fotek w okolicy przystanku kolejowego, po czym szybko dojechałem do Grzybowa. W Grzybowie planowałem napić się herbaty, ale było jeszcze za wcześnie i lokal nad morzem był jeszcze zamknięty, zajrzałem więc na moment na plażę i wróciłem do Kołobrzegu. Tu herbata w zaprzyjaźnionym Parku Rekreacji i spokojny powrót do domu. Założony na początku roku cel 400 km do końca marca osiągnięty.




Zrobiłem standardowe rozruchowe kółeczko. Z Kołobrzegu przez Zieleniewo wyjechałem do Korzystna, tam tym razem nie skręciłem przy kościele na Grzybowo tylko pojechałem dalej do Starego Borku. W Starym Borku zrobiłem chwilę przerwy na kilka fotek w okolicy przystanku kolejowego, po czym szybko dojechałem do Grzybowa. W Grzybowie planowałem napić się herbaty, ale było jeszcze za wcześnie i lokal nad morzem był jeszcze zamknięty, zajrzałem więc na moment na plażę i wróciłem do Kołobrzegu. Tu herbata w zaprzyjaźnionym Parku Rekreacji i spokojny powrót do domu. Założony na początku roku cel 400 km do końca marca osiągnięty.




Kategoria >20 km, Samotnie
Setka na mecz
-
DST
102.39km
-
Czas
04:57
-
VAVG
20.68km/h
-
VMAX
34.50km/h
-
Temperatura
12.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 18 marca 2023 | dodano: 22.03.2023
W planach na ten wypad nie było ani meczu, ani setki. W zasadzie nie było planu. Wstałem rano, zjadłem śniadanie, sprawdziłem prognozy pogody i postanowiłem pojechać w stronę Mielna, a jak daleko? Tak jak mi się zachce.
Wyruszyłem parę minut po godzinie 9. Wiatr wiał z południa, więc zakładając jazdę tam i z powrotem wzdłuż morza cały czas miało powiewać z boku. Nie wiedziałem na ile wystarczy mi mocy, więc zakładałem jazdę na wschód, a jak poczuję, że wystarczy to zawrócę. Od początku jechało się bardzo dobrze. Tempo było fajne, ruch na nadmorskiej Velo Baltice był niewielki, więc dość szybko minąłem Ustronie Morskie (tam krótka przerwa na molo przy przystani rybackiej w zasadzie tylko na łyk wody, by po godzinie i 10 minutach jazdy zameldować się przy latarni morskiej w Gąskach. Tam chwila odpoczynku i pojechałem dalej. Bez przystanku przejechałem przez Sarbinowo, w Chłopach, podobnie jak w Ustroniu, zajrzałem na chwilę na molo, następnie łyk wody przy pomniku 16. południka i po godzinie i 55 minutach od startu byłem już przy pomniku morsa na promenadzie w Mielnie. Zastanawiałem się co robić dalej. Wracać, a może jechać dalej na Łazy lub Koszalin. W decyzji pomógł kumpel, do którego zadzwoniłem. Wiedziałem, że jego syn gra tego dnia mecz w ramach piłkarskiej IV ligi w Koszalinie, a oni w kilka osób wybierali się ten mecz obejrzeć. Pojechałem więc do Koszalina.
Odcinek Mielno - Koszalin był najtrudniejszy. Fragment do Mścic to jazda na południe, czyli pod wiatr, dalej droga skręcała na południowy wschód, więc podmuchy też bardziej przeszkadzały niż pomagały. W końcu jednak dojechałem na stadion koszalińskiego Bałtyku, gdzie czekała mnie prawie 2-godzinna przerwa od jazdy na oglądanie meczu. Bałtyk Koszalin wygrał z Wybrzeżem Rewalskim Rewal 4:1, chłopaki poszli na parking do auta, a ja ruszyłem w drogę powrotną.
Na wyjeździe z Koszalina zrobiłem przystanek na Orlenie na herbatę i hodoga, po czym ruszyłem do Mielna. Powrót zaplanowałem tą samą drogą, którą jechałem przed południem. Tym razem droga do Mielna zleciała bardzo szybko, bo jechałem mając dość silny wiatr w plecy. W Mielnie tym razem się nie zatrzymywałem, podobnie jak w Chłopach. Planowałem dłuższy postój w Sarbinowie, licząc na jakąś otwartą restaurację, gdzie mógłbym zjeść obiad. Udało się, zupa gulaszowa dodała energii na dalszą jazdę i po kilkudziesięciu minutach przerwy obiadowej pojechałem dalej. Stanąłem jeszcze na chwilę w Ustroniu Morskim, gdzie zjadłem kupionego wcześniej batona i uzupełniłem wodę w bidonie, i już bez przeszkód dotarłem z powrotem do Kołobrzegu, do którego wróciłem przed godziną 18.
Ogólnie jechało się bardzo dobrze, spodziewałem się, że jestem w gorszej formie, a spokojnie dałbym radę przejechać jeszcze trochę kilometrów. Ostatecznie wyszły 102 km, co oznacza szóstą w życiu setkę, a drugą przejechaną samotnie. Była to też pierwsza moja setka przejechana w czasie kalendarzowej zimy, choć pogoda była już zdecydowanie wiosenna.
Trasa: Kołobrzeg - Sianożęty - Ustronie Morskie - Pleśna - Gąski - Sarbinowo - Chłopy - Mielenko - Mielno - Strzeżenice - Mścice - Koszalin i powrót tą samą drogą.

Przy przystani rybackiej w Ustroniu Morskim

Most na rzece Czerwonej za Ustroniem Morskim

Gąski

Chłopy

16. południk

Pomnik morsa w Mielnie

Na meczu w Koszalinie

Słońce jeszcze nie zaszło
Wyruszyłem parę minut po godzinie 9. Wiatr wiał z południa, więc zakładając jazdę tam i z powrotem wzdłuż morza cały czas miało powiewać z boku. Nie wiedziałem na ile wystarczy mi mocy, więc zakładałem jazdę na wschód, a jak poczuję, że wystarczy to zawrócę. Od początku jechało się bardzo dobrze. Tempo było fajne, ruch na nadmorskiej Velo Baltice był niewielki, więc dość szybko minąłem Ustronie Morskie (tam krótka przerwa na molo przy przystani rybackiej w zasadzie tylko na łyk wody, by po godzinie i 10 minutach jazdy zameldować się przy latarni morskiej w Gąskach. Tam chwila odpoczynku i pojechałem dalej. Bez przystanku przejechałem przez Sarbinowo, w Chłopach, podobnie jak w Ustroniu, zajrzałem na chwilę na molo, następnie łyk wody przy pomniku 16. południka i po godzinie i 55 minutach od startu byłem już przy pomniku morsa na promenadzie w Mielnie. Zastanawiałem się co robić dalej. Wracać, a może jechać dalej na Łazy lub Koszalin. W decyzji pomógł kumpel, do którego zadzwoniłem. Wiedziałem, że jego syn gra tego dnia mecz w ramach piłkarskiej IV ligi w Koszalinie, a oni w kilka osób wybierali się ten mecz obejrzeć. Pojechałem więc do Koszalina.
Odcinek Mielno - Koszalin był najtrudniejszy. Fragment do Mścic to jazda na południe, czyli pod wiatr, dalej droga skręcała na południowy wschód, więc podmuchy też bardziej przeszkadzały niż pomagały. W końcu jednak dojechałem na stadion koszalińskiego Bałtyku, gdzie czekała mnie prawie 2-godzinna przerwa od jazdy na oglądanie meczu. Bałtyk Koszalin wygrał z Wybrzeżem Rewalskim Rewal 4:1, chłopaki poszli na parking do auta, a ja ruszyłem w drogę powrotną.
Na wyjeździe z Koszalina zrobiłem przystanek na Orlenie na herbatę i hodoga, po czym ruszyłem do Mielna. Powrót zaplanowałem tą samą drogą, którą jechałem przed południem. Tym razem droga do Mielna zleciała bardzo szybko, bo jechałem mając dość silny wiatr w plecy. W Mielnie tym razem się nie zatrzymywałem, podobnie jak w Chłopach. Planowałem dłuższy postój w Sarbinowie, licząc na jakąś otwartą restaurację, gdzie mógłbym zjeść obiad. Udało się, zupa gulaszowa dodała energii na dalszą jazdę i po kilkudziesięciu minutach przerwy obiadowej pojechałem dalej. Stanąłem jeszcze na chwilę w Ustroniu Morskim, gdzie zjadłem kupionego wcześniej batona i uzupełniłem wodę w bidonie, i już bez przeszkód dotarłem z powrotem do Kołobrzegu, do którego wróciłem przed godziną 18.
Ogólnie jechało się bardzo dobrze, spodziewałem się, że jestem w gorszej formie, a spokojnie dałbym radę przejechać jeszcze trochę kilometrów. Ostatecznie wyszły 102 km, co oznacza szóstą w życiu setkę, a drugą przejechaną samotnie. Była to też pierwsza moja setka przejechana w czasie kalendarzowej zimy, choć pogoda była już zdecydowanie wiosenna.
Trasa: Kołobrzeg - Sianożęty - Ustronie Morskie - Pleśna - Gąski - Sarbinowo - Chłopy - Mielenko - Mielno - Strzeżenice - Mścice - Koszalin i powrót tą samą drogą.

Przy przystani rybackiej w Ustroniu Morskim

Most na rzece Czerwonej za Ustroniem Morskim

Gąski

Chłopy

16. południk

Pomnik morsa w Mielnie

Na meczu w Koszalinie

Słońce jeszcze nie zaszło
Kategoria >100 km, >20 km, >50 km, Na mecz, Poza powiat, Samotnie
Z serwisu do domu
-
DST
3.79km
-
Czas
00:13
-
VAVG
17.49km/h
-
VMAX
26.20km/h
-
Temperatura
9.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 18 marca 2023 | dodano: 18.03.2023
Powrót z serwisu po przeglądzie roweru.
Kategoria <20 km, Po mieście, Samotnie
Przegląd
-
DST
2.33km
-
Czas
00:08
-
VAVG
17.48km/h
-
VMAX
23.00km/h
-
Temperatura
4.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 16 marca 2023 | dodano: 16.03.2023
Przejazd z domu do serwisu rowerowego na przegląd przed wiosną.
Kategoria <20 km, Po mieście, Samotnie
Na zachód słońca do Grzybowa
-
DST
22.00km
-
Czas
01:13
-
VAVG
18.08km/h
-
VMAX
27.10km/h
-
Temperatura
2.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 15 marca 2023 | dodano: 15.03.2023
Dziś po pracy spokojny wypad do Grzybowa na zachód słońca. Łącznie przejechane 22 km przy ładnej, choć dość chłodnej pogodzie.








Kategoria >20 km, Samotnie
Miasto
-
DST
5.62km
-
Czas
00:19
-
VAVG
17.75km/h
-
VMAX
24.00km/h
-
Temperatura
2.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 9 marca 2023 | dodano: 09.03.2023
Wypad na miasto i z powrotem.
Kategoria <20 km, Po mieście, Samotnie





















