Budzistowo
-
DST
7.80km
-
Czas
00:26
-
VAVG
18.01km/h
-
VMAX
29.80km/h
-
Temperatura
8.0°C
-
Sprzęt Kross Hexagon X1
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wyjazd na orlika do Budzistowa i pętla po wiosce w poszukiwaniu sklepu.
Kategoria <20 km, Samotnie
Na orlika do Budzistowa
-
DST
5.26km
-
Czas
00:18
-
VAVG
17.53km/h
-
VMAX
27.40km/h
-
Temperatura
5.0°C
-
Sprzęt Kross Hexagon X1
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kolejny wyjazd na trening.
Kategoria <20 km, Samotnie
Na trening do Budzistowa
-
DST
5.47km
-
Czas
00:20
-
VAVG
16.40km/h
-
VMAX
28.50km/h
-
Temperatura
-2.0°C
-
Sprzęt Kross Hexagon X1
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wyjazd na trening na orlika i powrót po treningu.
Kategoria <20 km, Samotnie
Pętla na rozruszanie kości
-
DST
33.76km
-
Teren
2.80km
-
Czas
01:55
-
VAVG
17.62km/h
-
VMAX
33.60km/h
-
Temperatura
3.0°C
-
Sprzęt Kross Hexagon X1
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pierwsza jazda treningowa w tym roku przyniosła niecałe 34 km dopisane do rocznego dorobku.Zaliczyłem też po raz pierwszy odcinek Przećmino - Charzyno przez las (trasa terenowa, którą za kilka tygodni zastąpi ścieżka rowerowa) oraz Charzyno - Ząbrowo przez Ołużną.
Wyruszyłem z kołobrzeskiego osiedla Ogrody o godzinie 10:45. Drogą rowerową wzdłuż ulic Myśliwskiej i Bogusława X dotarłem do Parku Dąbrowskiego. Jadąc przez park z lewej strony miałem rozlewisko Parsęty, powstałe w wyniku niedawnych roztopów. Później pokonałem jeden z najbardziej nielubianych przeze mnie odcinków w mieście, czyli most na ulicy Kamiennej. Od ronda przy Kauflandzie znów miałem ścieżkę rowerową, aż do samego Zieleniewa. Tam wjechałem na szosę i przez nieco ponad trzy kilometry jechałem drogą wojewódzką nr 102. Dopiero za miejscowością Bezpraw skręciłem w lewo na budowaną ścieżkę rowerową szlakiem dawnej kolejki wąskotorowej.
Zbierałem informacje na temat odcinka ścieżki do Charzyna i z tych informacji wynikało, że jest on już ukończony. Tymczasem po ok. 300 metrach jazdy polbrukiem ścieżka nagle się skończyła i przez kolejne 3 km przedzierałem się przez piaski i błota lasu charzyńskiego. Dopiero kilometr przed Charzynem pojawiła się nawierzchnia asfaltowa, którą dotarłem do wioski.
Z Charzyna pojechałem do Ząbrowa. Początkowo chciałem zaryzykować jazdę budowaną ścieżką rowerową (wzdłuż niej prowadzi droga gruntowa), ale ostatecznie skorzystałem z asfaltu. 5-kilometrowy odcinek momentami przypominał jazdę po serze szwajcarskim, dziura za dziurą. Jedynie na terenie wsi Charzyno i Ołużna był gładki nowy asfalt.
Za Ząbrowem znajduje się najlepszy punkt trasy, czyli zjazd na most na Parsęcie. Dopiero tu mogłem dokładnie ocenić jak mocno wylała rzeka. Jej szerokość zwiększyła się w tym miejscu co najmniej trzykrotnie.
Dalej czekał mnie długi mozolny podjazd do Pustar, prawie 1,5 km jazdy pod górę. Trochę mnie czas gonił, więc bez postoju pojechałem dalej, mijając Bogucino i Obroty. Zatrzymałem się na chwilę dopiero przed Niekaninem, na przystanku autobusowym. Po 5-minutowej przerwie ruszyłem na ostatni odcinek trasy, podjechałem pod górkę między Niekaninem i Kołobrzegiem, docierając po kilku minutach do domu.
Trasa:
Kategoria >20 km, Samotnie
Na trening do Budzistowa
-
DST
5.49km
-
Czas
00:19
-
VAVG
17.33km/h
-
VMAX
26.50km/h
-
Temperatura
5.0°C
-
Sprzęt Kross Hexagon X1
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wyjazd do Budzistowa na orlika na trening i z powrotem.
Kategoria <20 km, Samotnie
Śnieżny spacer rowerowy po mieście
-
DST
10.91km
-
Czas
00:43
-
VAVG
15.23km/h
-
VMAX
27.10km/h
-
Temperatura
-7.0°C
-
Sprzęt Kross Hexagon X1
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria <20 km, Po mieście, Samotnie
Pierwszy raz w roku
-
DST
9.86km
-
Czas
00:35
-
VAVG
16.91km/h
-
Temperatura
-5.0°C
-
Sprzęt Kross Hexagon X1
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kiedyś wsiąść na rower przy temperaturze niższej niż 10 stopni było dla mnie nie do pomyślenia. W listopadzie jeździłem przy +2, dziś pierwszy raz na mrozie.
Codziennie ostatnio mijam rowerzystów, którzy nic sobie nie robią z niskich temperatur. W dodatku inspiracją dla każdego może być zimowa wyprawka użytkowników forum podrozerowerowe.info, którzy w miniony weekend przejechali zasypaną śniegiem Jurę Krakowsko-Częstochowską.
Moje dzisiejsze 10 kilometrów przy lekkim mrozie (-5 stopni) na kolana nie powala, ale przynajmniej mogę powiedzieć, że w końcu w styczniu wsiadłem na rower i rozpocząłem sezon 2012.
Kategoria <20 km, Po mieście, Samotnie
Na stadion
-
DST
7.36km
-
Czas
00:26
-
VAVG
16.99km/h
-
Sprzęt Kross Hexagon X1
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria <20 km, Do pracy, Po mieście
Do sklepu
-
DST
2.43km
-
Czas
00:08
-
VAVG
18.22km/h
-
Sprzęt Kross Hexagon X1
-
Aktywność Jazda na rowerze
Trasa:
Kategoria <20 km, Po mieście
Karlino - Kołobrzeg
-
DST
56.01km
-
Czas
03:26
-
VAVG
16.31km/h
-
Sprzęt Kross Hexagon X1
-
Aktywność Jazda na rowerze
W sobotę wybraliśmy się z Michałem na kolejną listopadową wycieczkę. Postanowiliśmy dojechać do Karlina pociągiem, a następnie wrócić rowerami okrężną drogą.
Pobudka o 7 rano, rzut oka przez okno: bezchmurne niebo, drzewa się lekko bujają od wiatru, ale wygląda to całkiem dobrze. Do tego temperatura +5 stopni, co pod koniec listopada wygląda jak marzenie. W piątek wieczorem przeszła ulewa, więc trochę się obawiałem o pogodę.
Gdy kręciłem się po kuchni zaczęli pojawiać się również domownicy. Od razu usłyszałem: "Taka wichura, a Ty na rower, zwariowałeś?". Siostra wróciła z pracy po nocce: "Coś Ty, przecież zimno jest, wieje tak, że ledwo da się iść!". Ja twardo: "Przesadzacie, dam radę. Jadę."
Zrobiłem kanapki (na śniadanie nie było czasu, więc postanowiłem zjeść w pociągu), zaparzyłem cały termos herbaty i wyszedłem z domu.
Podszedłem do biura, w którym trzymam rower na zapleczu (200 metrów od mojego bloku), wyjąłem moją limuzynę i o 7:55 byłem na dworcu. Michał przyjechał dwie minuty później, kupiliśmy bilety i wsiedliśmy do pociągu.
W Karlinie byliśmy o 8:40. Skierowaliśmy się na ulicę Nadbrzeżną, będącą czymś w rodzaju promenady nad Radwią.
Ulica Nadbrzeżna w Karlinie prowadzi nas wzdłuż brzegu Radwi
Most kolejowy nad Radwią w Karlinie
Zostawiliśmy za plecami most kolejowy, zrobiliśmy szybkie zakupy w delikatesach i udaliśmy się w kierunku wyjazdu z miasta w stronę krajowej szóstki. Tuż za mostem na Parsęcie odbiliśmy w prawo na Gościno. Od tej chwili dość silny wiatr wiał nam w twarze, w dodatku pierwszy kilometr od zjazdu z głównej drogi prowadził pod górę. To sprawiło, że tempo jazdy nie było zbyt wysokie i wynosiło ok. 14 km/h.
Minęliśmy Kowańcz, dwa Pobłocia (Wielkie i Małe) i dojechaliśmy do Mołtowa, które jest już praktycznie przedmieściem Gościna. W momencie wjazdu do Mołtowa znacznie pogorszył się stan drogi. Na tym przykładzie wyraźnie widać jak w naszym kraju buduje się drogi. Kilka lat temu położono nowy asfalt na odcinku Gościno - Karlino, jednak najwyraźniej uznano, że wjazd do tych miejscowości na nową nawierzchnię nie zasłużył, więc w stronę Gościna dobry asfalt kończy się w Mołtowie, natomiast w stronę Karlina w Kowańczy. Pozostają po obu stronach po trzy kilometry jazdy po dziurach.
Po dojechaniu do Gościna skierowaliśmy się na Nieżyn. Początek tego odcinka to spokojna jazda, jednak przed samym Unieradzem trafiliśmy na krótki (ok. 0,5 km), ale stromy podjazd.
Prywatne jeziorko koło Unieradza, wiele takich w okolicy
W Unieradzu na przystanku zrobiliśmy sobie kilkanaście minut przerwy. W wiosce znajduje się zabytkowy kościół Św. Michała Archanioła, zbudowany w XIII wieku. Szkoda, że tamtejsze władze gminne nie pomyślały o żadnej tablicy informującej o tym zabytku.
XIII-wieczny kościół w Unieradzu
Centralne miejsce w wiosce - przystanek koło kościoła
Chwila przerwy na ciepłą herbatę
Po postoju w Unieradzu ruszyliśmy dalej. Szybko minęliśmy Nieżyn i pojechaliśmy w stronę Byszewa.
XIX-wieczny kościół w Nieżynie
Brukowana droga z Nieżyna do Byszewa
Do Byszewa prowadziła nas brukowana droga z dość dobrym poboczem, z którego oczywiście skorzystaliśmy. W Byszewie skręciliśmy w prawo i dobrym asfaltem dojechaliśmy do Niemierza i dalej do drogi wojewódzkiej 102 Kołobrzeg - Międzyzdroje.
Młyn widoczny z drogi przy wjeździe do Niemierza
Michał wjeżdżający do Niemierza
XV-wieczny kościół w Niemierzu
Szybko przejechaliśmy wojewódzką przez Błotnicę i po przejechaniu 1,5 km uciekliśmy z niej skręcając w lewo do Przećmina. Po chwili asfalt zamienił się w bruk, którym przejechaliśmy przez wioskę. Właśnie w Przećminie spotkał nas odrobinę niebezpieczny moment.
W pewnym momencie z jednej z posesji wybiegł na drogę dość spory wiejski burek. Ruszył za mną i biegł przez kilkaset metrów dosłownie kilka centymetrów od mojej nogi groźnie szczekając. Michał został z tyłu, na czym dobrze wyszedł, bo pies skupił się na mnie. Starałem się zachować spokój i nie zwracać na niego uwagi. Jechałem równym tempem patrząc przed siebie i pies odpuścił.
Odcinek z Przećmina do Korzystna to chyba najprzyjemniejsza jazda tego dnia. Droga gruntowa wśród pól i lasów z dala od ludzi, szkoda, że ciągnęła się tylko przez dwa kilometry. Po kilku minutach zobaczyliśmy przed sobą zabudowania Korzystna.
Droga z Przećmina do Korzystna
Korzystno
Po krótkiej przerwie na przystanku pojechaliśmy do Grzybowa. Mieliśmy dużo czasu (było dopiero południe), a Michał mówił, że nowym asfaltem (położonym wiosną tego roku) z Korzystna do Grzybowa jeszcze nie jechał. Po trzech kilometrach jazdy asfaltem dojechaliśmy do Grzybowa, przejechaliśmy przez wioskę i zajrzeliśmy na chwilę na plażę i ścieżką rowerową wróciliśmy do Kołobrzegu. W domu byłem o 12:30.
Trasa:
Kategoria >50 km, Gminobranie, Pociąg, W towarzystwie, >20 km, Poza powiat





















