Trzebiatów - Kołobrzeg
-
DST
39.58km
-
Czas
02:04
-
VAVG
19.15km/h
-
VMAX
30.00km/h
-
Temperatura
5.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 28 listopada 2025 | dodano: 01.12.2025
Po czterech tygodniach przerwy na odpoczynek dla nadwyrężonego kolana i inne perypetie zdrowotno-pogodowe wybrałem się na jedną ze swoich standardowych tras jesienno-zimowych. Pociągiem podjechałem do Trzebiatowa, a stamtąd wróciłem do domu rowerem. Dość silny wiatr wiał głównie w plecy, więc jechało się całkiem dobrze.
Do Trzebiatowa dotarłem w samo południe pociągiem z Kołobrzegu. Już przy dworcu trochę nieprzyjemny i niebezpieczny moment, na przydworcowym rondzie jakiś starszy pan za kierownicą swojego samochodu wymusił mi pierwszeństwo i z dużą prędkością wjechał tuż przede mnie, po czym po prostu sobie pojechał dalej. Na szczęście w porę zareagowałem hamulcami i do żadnego zdarzenia nie doszło.
Z dworca pojechałem do centrum na standardową fotkę z trzebiatowskim słoniem. W mieście lekko zaczynał kropić deszcz, ale kilka razy tylko postraszył i ostatecznie przez całą drogę się nie rozpadało.
Z Trzebiatowa ruszyłem w stronę Nowielic, a następnie ścieżką rowerową po dawnej linii kolejowej wśród pól dotarłem do Mrzeżyna. Z Nowielic do Robów jest równy asfalt, przeważnie lekko z górki, do tego wiało w plecy, więc prędkość rzadko spadała poniżej 25-26 km/h. W Robach asfalt się skończył, zaczęły się tak uwielbiane przez rowerzystów płyty jumbo 😉 - ten odcinek do Mrzeżyna ma około 3 km.
W Mrzeżynie zajrzałem na nabrzeże portowe. Było pusto, knajpki zamknięte, dosłownie kilku spacerowiczów, paru rybaków przy swoich kutrach i tyle. Podjechałem na czerwoną główkę i po chwili przerwy pojechałem w kierunku Kołobrzegu.
Do Dźwirzyna dotarłem bez przystanku. W Dźwirzynie chwila przerwy przy zejściu na plażę, kolejna w Grzybowie. Na ścieżce w Grzybowie minąłem pierwszego rowerzystę na trasie od wyjazdu z Trzebiatowa. Po chwili był drugi i trzeci - więcej nie zanotowałem aż do samego Kołobrzegu. W Kołobrzegu tempo spadło - wiadomo, skrzyżowania, światła, sporo samochodów, no i wiatr, który w miejskich ulicach hula z reguły na wszystkie strony.
Ogólnie wypad pozytywny.









Do Trzebiatowa dotarłem w samo południe pociągiem z Kołobrzegu. Już przy dworcu trochę nieprzyjemny i niebezpieczny moment, na przydworcowym rondzie jakiś starszy pan za kierownicą swojego samochodu wymusił mi pierwszeństwo i z dużą prędkością wjechał tuż przede mnie, po czym po prostu sobie pojechał dalej. Na szczęście w porę zareagowałem hamulcami i do żadnego zdarzenia nie doszło.
Z dworca pojechałem do centrum na standardową fotkę z trzebiatowskim słoniem. W mieście lekko zaczynał kropić deszcz, ale kilka razy tylko postraszył i ostatecznie przez całą drogę się nie rozpadało.
Z Trzebiatowa ruszyłem w stronę Nowielic, a następnie ścieżką rowerową po dawnej linii kolejowej wśród pól dotarłem do Mrzeżyna. Z Nowielic do Robów jest równy asfalt, przeważnie lekko z górki, do tego wiało w plecy, więc prędkość rzadko spadała poniżej 25-26 km/h. W Robach asfalt się skończył, zaczęły się tak uwielbiane przez rowerzystów płyty jumbo 😉 - ten odcinek do Mrzeżyna ma około 3 km.
W Mrzeżynie zajrzałem na nabrzeże portowe. Było pusto, knajpki zamknięte, dosłownie kilku spacerowiczów, paru rybaków przy swoich kutrach i tyle. Podjechałem na czerwoną główkę i po chwili przerwy pojechałem w kierunku Kołobrzegu.
Do Dźwirzyna dotarłem bez przystanku. W Dźwirzynie chwila przerwy przy zejściu na plażę, kolejna w Grzybowie. Na ścieżce w Grzybowie minąłem pierwszego rowerzystę na trasie od wyjazdu z Trzebiatowa. Po chwili był drugi i trzeci - więcej nie zanotowałem aż do samego Kołobrzegu. W Kołobrzegu tempo spadło - wiadomo, skrzyżowania, światła, sporo samochodów, no i wiatr, który w miejskich ulicach hula z reguły na wszystkie strony.
Ogólnie wypad pozytywny.









Kategoria >20 km, Pociąg, Poza powiat, Samotnie





















