Wpisy archiwalne w kategorii
Samotnie
| Dystans całkowity: | 10038.59 km (w terenie 3.63 km; 0.04%) |
| Czas w ruchu: | 534:26 |
| Średnia prędkość: | 18.78 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 52.46 km/h |
| Suma podjazdów: | 801 m |
| Liczba aktywności: | 462 |
| Średnio na aktywność: | 21.73 km i 1h 09m |
| Więcej statystyk | |
Wielkanocna herbatka
-
DST
27.57km
-
Czas
01:20
-
VAVG
20.68km/h
-
VMAX
33.00km/h
-
Temperatura
7.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 9 kwietnia 2023 | dodano: 09.04.2023
Po wielkanocnym śniadaniu przejechałem się do Ustronia Morskiego na herbatę. Pogoda całkiem dobra, tylko od morza wieje zimny wiatr. W tamtą stronę jechało się fajnie, było dość wcześnie, więc ludzie jeszcze nie powychodzili z domów. W Ustroniu spacerowiczów już sporo, w porcie rybackim dużo chętnych na rybkę i piwo. Herbata zdrożała w porównaniu z zeszłym rokiem z 5 na 6 zł, wiadomo, inflacja, ale tragedii nie ma :)
Po kilkunastu minutach przerwy ruszyłem w drogę powrotną. Ludzi było już więcej, a w samym Kołobrzegu standardowo już tłumy turystów chodzących całą szerokością promenady i ścieżki rowerowej, bez dzwonka ani rusz. Mimo to udało się wykręcić dobre tempo. Na koniec jeszcze jedna herbata w Parku Rekreacji Prugar.


Po kilkunastu minutach przerwy ruszyłem w drogę powrotną. Ludzi było już więcej, a w samym Kołobrzegu standardowo już tłumy turystów chodzących całą szerokością promenady i ścieżki rowerowej, bez dzwonka ani rusz. Mimo to udało się wykręcić dobre tempo. Na koniec jeszcze jedna herbata w Parku Rekreacji Prugar.


Kategoria >20 km, Samotnie
Poranna runda po okolicy
-
DST
26.55km
-
Czas
01:25
-
VAVG
18.74km/h
-
VMAX
28.30km/h
-
Temperatura
11.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 31 marca 2023 | dodano: 31.03.2023
Dziś wolny dzień. Wstałem rano, zjadłem śniadanie, przeanalizowałem prognozę pogody i okazało się, że do popołudnia padać nie powinno. Postanowiłem więc rozruszać nieco nogi po dwóch tygodniach nierównej walki z deszczem i przeziębieniem.
Zrobiłem standardowe rozruchowe kółeczko. Z Kołobrzegu przez Zieleniewo wyjechałem do Korzystna, tam tym razem nie skręciłem przy kościele na Grzybowo tylko pojechałem dalej do Starego Borku. W Starym Borku zrobiłem chwilę przerwy na kilka fotek w okolicy przystanku kolejowego, po czym szybko dojechałem do Grzybowa. W Grzybowie planowałem napić się herbaty, ale było jeszcze za wcześnie i lokal nad morzem był jeszcze zamknięty, zajrzałem więc na moment na plażę i wróciłem do Kołobrzegu. Tu herbata w zaprzyjaźnionym Parku Rekreacji i spokojny powrót do domu. Założony na początku roku cel 400 km do końca marca osiągnięty.




Zrobiłem standardowe rozruchowe kółeczko. Z Kołobrzegu przez Zieleniewo wyjechałem do Korzystna, tam tym razem nie skręciłem przy kościele na Grzybowo tylko pojechałem dalej do Starego Borku. W Starym Borku zrobiłem chwilę przerwy na kilka fotek w okolicy przystanku kolejowego, po czym szybko dojechałem do Grzybowa. W Grzybowie planowałem napić się herbaty, ale było jeszcze za wcześnie i lokal nad morzem był jeszcze zamknięty, zajrzałem więc na moment na plażę i wróciłem do Kołobrzegu. Tu herbata w zaprzyjaźnionym Parku Rekreacji i spokojny powrót do domu. Założony na początku roku cel 400 km do końca marca osiągnięty.




Kategoria >20 km, Samotnie
Z serwisu do domu
-
DST
3.79km
-
Czas
00:13
-
VAVG
17.49km/h
-
VMAX
26.20km/h
-
Temperatura
9.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 18 marca 2023 | dodano: 18.03.2023
Powrót z serwisu po przeglądzie roweru.
Kategoria <20 km, Po mieście, Samotnie
Setka na mecz
-
DST
102.39km
-
Czas
04:57
-
VAVG
20.68km/h
-
VMAX
34.50km/h
-
Temperatura
12.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 18 marca 2023 | dodano: 22.03.2023
W planach na ten wypad nie było ani meczu, ani setki. W zasadzie nie było planu. Wstałem rano, zjadłem śniadanie, sprawdziłem prognozy pogody i postanowiłem pojechać w stronę Mielna, a jak daleko? Tak jak mi się zachce.
Wyruszyłem parę minut po godzinie 9. Wiatr wiał z południa, więc zakładając jazdę tam i z powrotem wzdłuż morza cały czas miało powiewać z boku. Nie wiedziałem na ile wystarczy mi mocy, więc zakładałem jazdę na wschód, a jak poczuję, że wystarczy to zawrócę. Od początku jechało się bardzo dobrze. Tempo było fajne, ruch na nadmorskiej Velo Baltice był niewielki, więc dość szybko minąłem Ustronie Morskie (tam krótka przerwa na molo przy przystani rybackiej w zasadzie tylko na łyk wody, by po godzinie i 10 minutach jazdy zameldować się przy latarni morskiej w Gąskach. Tam chwila odpoczynku i pojechałem dalej. Bez przystanku przejechałem przez Sarbinowo, w Chłopach, podobnie jak w Ustroniu, zajrzałem na chwilę na molo, następnie łyk wody przy pomniku 16. południka i po godzinie i 55 minutach od startu byłem już przy pomniku morsa na promenadzie w Mielnie. Zastanawiałem się co robić dalej. Wracać, a może jechać dalej na Łazy lub Koszalin. W decyzji pomógł kumpel, do którego zadzwoniłem. Wiedziałem, że jego syn gra tego dnia mecz w ramach piłkarskiej IV ligi w Koszalinie, a oni w kilka osób wybierali się ten mecz obejrzeć. Pojechałem więc do Koszalina.
Odcinek Mielno - Koszalin był najtrudniejszy. Fragment do Mścic to jazda na południe, czyli pod wiatr, dalej droga skręcała na południowy wschód, więc podmuchy też bardziej przeszkadzały niż pomagały. W końcu jednak dojechałem na stadion koszalińskiego Bałtyku, gdzie czekała mnie prawie 2-godzinna przerwa od jazdy na oglądanie meczu. Bałtyk Koszalin wygrał z Wybrzeżem Rewalskim Rewal 4:1, chłopaki poszli na parking do auta, a ja ruszyłem w drogę powrotną.
Na wyjeździe z Koszalina zrobiłem przystanek na Orlenie na herbatę i hodoga, po czym ruszyłem do Mielna. Powrót zaplanowałem tą samą drogą, którą jechałem przed południem. Tym razem droga do Mielna zleciała bardzo szybko, bo jechałem mając dość silny wiatr w plecy. W Mielnie tym razem się nie zatrzymywałem, podobnie jak w Chłopach. Planowałem dłuższy postój w Sarbinowie, licząc na jakąś otwartą restaurację, gdzie mógłbym zjeść obiad. Udało się, zupa gulaszowa dodała energii na dalszą jazdę i po kilkudziesięciu minutach przerwy obiadowej pojechałem dalej. Stanąłem jeszcze na chwilę w Ustroniu Morskim, gdzie zjadłem kupionego wcześniej batona i uzupełniłem wodę w bidonie, i już bez przeszkód dotarłem z powrotem do Kołobrzegu, do którego wróciłem przed godziną 18.
Ogólnie jechało się bardzo dobrze, spodziewałem się, że jestem w gorszej formie, a spokojnie dałbym radę przejechać jeszcze trochę kilometrów. Ostatecznie wyszły 102 km, co oznacza szóstą w życiu setkę, a drugą przejechaną samotnie. Była to też pierwsza moja setka przejechana w czasie kalendarzowej zimy, choć pogoda była już zdecydowanie wiosenna.
Trasa: Kołobrzeg - Sianożęty - Ustronie Morskie - Pleśna - Gąski - Sarbinowo - Chłopy - Mielenko - Mielno - Strzeżenice - Mścice - Koszalin i powrót tą samą drogą.

Przy przystani rybackiej w Ustroniu Morskim

Most na rzece Czerwonej za Ustroniem Morskim

Gąski

Chłopy

16. południk

Pomnik morsa w Mielnie

Na meczu w Koszalinie

Słońce jeszcze nie zaszło
Wyruszyłem parę minut po godzinie 9. Wiatr wiał z południa, więc zakładając jazdę tam i z powrotem wzdłuż morza cały czas miało powiewać z boku. Nie wiedziałem na ile wystarczy mi mocy, więc zakładałem jazdę na wschód, a jak poczuję, że wystarczy to zawrócę. Od początku jechało się bardzo dobrze. Tempo było fajne, ruch na nadmorskiej Velo Baltice był niewielki, więc dość szybko minąłem Ustronie Morskie (tam krótka przerwa na molo przy przystani rybackiej w zasadzie tylko na łyk wody, by po godzinie i 10 minutach jazdy zameldować się przy latarni morskiej w Gąskach. Tam chwila odpoczynku i pojechałem dalej. Bez przystanku przejechałem przez Sarbinowo, w Chłopach, podobnie jak w Ustroniu, zajrzałem na chwilę na molo, następnie łyk wody przy pomniku 16. południka i po godzinie i 55 minutach od startu byłem już przy pomniku morsa na promenadzie w Mielnie. Zastanawiałem się co robić dalej. Wracać, a może jechać dalej na Łazy lub Koszalin. W decyzji pomógł kumpel, do którego zadzwoniłem. Wiedziałem, że jego syn gra tego dnia mecz w ramach piłkarskiej IV ligi w Koszalinie, a oni w kilka osób wybierali się ten mecz obejrzeć. Pojechałem więc do Koszalina.
Odcinek Mielno - Koszalin był najtrudniejszy. Fragment do Mścic to jazda na południe, czyli pod wiatr, dalej droga skręcała na południowy wschód, więc podmuchy też bardziej przeszkadzały niż pomagały. W końcu jednak dojechałem na stadion koszalińskiego Bałtyku, gdzie czekała mnie prawie 2-godzinna przerwa od jazdy na oglądanie meczu. Bałtyk Koszalin wygrał z Wybrzeżem Rewalskim Rewal 4:1, chłopaki poszli na parking do auta, a ja ruszyłem w drogę powrotną.
Na wyjeździe z Koszalina zrobiłem przystanek na Orlenie na herbatę i hodoga, po czym ruszyłem do Mielna. Powrót zaplanowałem tą samą drogą, którą jechałem przed południem. Tym razem droga do Mielna zleciała bardzo szybko, bo jechałem mając dość silny wiatr w plecy. W Mielnie tym razem się nie zatrzymywałem, podobnie jak w Chłopach. Planowałem dłuższy postój w Sarbinowie, licząc na jakąś otwartą restaurację, gdzie mógłbym zjeść obiad. Udało się, zupa gulaszowa dodała energii na dalszą jazdę i po kilkudziesięciu minutach przerwy obiadowej pojechałem dalej. Stanąłem jeszcze na chwilę w Ustroniu Morskim, gdzie zjadłem kupionego wcześniej batona i uzupełniłem wodę w bidonie, i już bez przeszkód dotarłem z powrotem do Kołobrzegu, do którego wróciłem przed godziną 18.
Ogólnie jechało się bardzo dobrze, spodziewałem się, że jestem w gorszej formie, a spokojnie dałbym radę przejechać jeszcze trochę kilometrów. Ostatecznie wyszły 102 km, co oznacza szóstą w życiu setkę, a drugą przejechaną samotnie. Była to też pierwsza moja setka przejechana w czasie kalendarzowej zimy, choć pogoda była już zdecydowanie wiosenna.
Trasa: Kołobrzeg - Sianożęty - Ustronie Morskie - Pleśna - Gąski - Sarbinowo - Chłopy - Mielenko - Mielno - Strzeżenice - Mścice - Koszalin i powrót tą samą drogą.

Przy przystani rybackiej w Ustroniu Morskim

Most na rzece Czerwonej za Ustroniem Morskim

Gąski

Chłopy

16. południk

Pomnik morsa w Mielnie

Na meczu w Koszalinie

Słońce jeszcze nie zaszło
Kategoria >100 km, >20 km, >50 km, Na mecz, Poza powiat, Samotnie
Przegląd
-
DST
2.33km
-
Czas
00:08
-
VAVG
17.48km/h
-
VMAX
23.00km/h
-
Temperatura
4.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 16 marca 2023 | dodano: 16.03.2023
Przejazd z domu do serwisu rowerowego na przegląd przed wiosną.
Kategoria <20 km, Po mieście, Samotnie
Na zachód słońca do Grzybowa
-
DST
22.00km
-
Czas
01:13
-
VAVG
18.08km/h
-
VMAX
27.10km/h
-
Temperatura
2.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 15 marca 2023 | dodano: 15.03.2023
Dziś po pracy spokojny wypad do Grzybowa na zachód słońca. Łącznie przejechane 22 km przy ładnej, choć dość chłodnej pogodzie.








Kategoria >20 km, Samotnie
Miasto
-
DST
5.62km
-
Czas
00:19
-
VAVG
17.75km/h
-
VMAX
24.00km/h
-
Temperatura
2.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 9 marca 2023 | dodano: 09.03.2023
Wypad na miasto i z powrotem.
Kategoria <20 km, Po mieście, Samotnie
Z Trzebiatowa do domu przez Rewal
-
DST
80.24km
-
Czas
04:32
-
VAVG
17.70km/h
-
VMAX
35.00km/h
-
Temperatura
3.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 24 lutego 2023 | dodano: 24.02.2023
Długo rano walczyłem ze sobą czy jechać, prognozy pogody zniechęcały, ale skoro już wstałem przed 7 to stwierdziłem, że pojadę. Trasa też układana na bieżąco, jedno co było pewne od początku to start w Trzebiatowie i meta w Kołobrzegu.
O 8.30 wysiadłem z pociągu w Trzebiatowie, Tradycyjnie zajrzałem na rynek i wyjechałem z miasta DW103. Do Cerkwicy 12 km lekko pod górkę i mocno pod wiatr, więc trochę mnie ta masakra zmęczyła, no, ale skoro dałem radę pokonać ten najgorszy odcinek to potem już z górki. Dojechałem do Karnic, tam odbiłem na Rewal. W Śliwinie na Shellu małe rozczarowanie - nie mieli herbaty. W Rewalu próbowałem namierzyć jakąś tablicę z nazwą miejscowości do fotki, ale od strony Śliwina nie było, więc pojechałem pod Urząd Gminy. Dalej już było Niechorze i małe zakupy w Żabce.
W Niechorzu zaczęło lekko padać i deszcz towarzyszył mi już do końca. Na szczęście nie padało mocno, a wiatr miałem w plecy, więc praktycznie nie czułem z tego powodu dyskomfortu. Spokojnym tempem 17-18 km/h przejechałem leśny odcinek między Pogorzelicą i Mrzeżynem z krótkim postojem na punkcie widokowym na klifie. W Mrzeżynie kafejki w porcie pozamykane, więc pojechałem na herbatę do Żabki. Stamtąd już bardzo dobrze znana ścieżka rowerowa na Kołobrzeg.
W Rogowie trafiłem na akcję strażaków na jeziorze, przez Dźwirzyno przejechałem szybko, zatrzymując się tylko na łyk wody na punkcie widokowym, za to w Grzybowie zrobiłem dłuższą przerwę na herbatę i kawałek ciasta. Przerwa się przydała, tym bardziej, że akurat zaczęło mocniej padać. Końcówka drogi do domu beż żadnych przygód. Łącznie wyszło 80 km, z czego mniej więcej połowa przejechana w deszczu.
Trasa: Trzebiatów - Chomętowo - Cerkwica - Mojszewo - Karnice - Ninikowo - Śliwin - Rewal - Niechorze - Pogorzelica - Mrzeżyno - Rogowo - Dźwirzyno - Grzybowo - Kołobrzeg









O 8.30 wysiadłem z pociągu w Trzebiatowie, Tradycyjnie zajrzałem na rynek i wyjechałem z miasta DW103. Do Cerkwicy 12 km lekko pod górkę i mocno pod wiatr, więc trochę mnie ta masakra zmęczyła, no, ale skoro dałem radę pokonać ten najgorszy odcinek to potem już z górki. Dojechałem do Karnic, tam odbiłem na Rewal. W Śliwinie na Shellu małe rozczarowanie - nie mieli herbaty. W Rewalu próbowałem namierzyć jakąś tablicę z nazwą miejscowości do fotki, ale od strony Śliwina nie było, więc pojechałem pod Urząd Gminy. Dalej już było Niechorze i małe zakupy w Żabce.
W Niechorzu zaczęło lekko padać i deszcz towarzyszył mi już do końca. Na szczęście nie padało mocno, a wiatr miałem w plecy, więc praktycznie nie czułem z tego powodu dyskomfortu. Spokojnym tempem 17-18 km/h przejechałem leśny odcinek między Pogorzelicą i Mrzeżynem z krótkim postojem na punkcie widokowym na klifie. W Mrzeżynie kafejki w porcie pozamykane, więc pojechałem na herbatę do Żabki. Stamtąd już bardzo dobrze znana ścieżka rowerowa na Kołobrzeg.
W Rogowie trafiłem na akcję strażaków na jeziorze, przez Dźwirzyno przejechałem szybko, zatrzymując się tylko na łyk wody na punkcie widokowym, za to w Grzybowie zrobiłem dłuższą przerwę na herbatę i kawałek ciasta. Przerwa się przydała, tym bardziej, że akurat zaczęło mocniej padać. Końcówka drogi do domu beż żadnych przygód. Łącznie wyszło 80 km, z czego mniej więcej połowa przejechana w deszczu.
Trasa: Trzebiatów - Chomętowo - Cerkwica - Mojszewo - Karnice - Ninikowo - Śliwin - Rewal - Niechorze - Pogorzelica - Mrzeżyno - Rogowo - Dźwirzyno - Grzybowo - Kołobrzeg









Kategoria >50 km, >20 km, Pociąg, Poza powiat, Samotnie
Do ekoparku na groblę
-
DST
10.33km
-
Czas
00:33
-
VAVG
18.78km/h
-
VMAX
27.10km/h
-
Temperatura
3.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 22 lutego 2023 | dodano: 22.02.2023
Dziś po pracy szybka rundka rowerem do Ekoparku Wschodniego miedzy Kołobrzegiem, a osiedlem Podczele. W tamtą stronę starą krajową jedenastką, powrót nadmorską ścieżką rowerową. Pętla zaledwie 10 km, ale bardzo ładne widoki tuż po zachodzie słońca. Było też stado saren przebiegające przez tory kolejowe tuż przy szosie.








Kategoria <20 km, Po mieście, Samotnie
W końcu za miasto
-
DST
27.35km
-
Czas
01:31
-
VAVG
18.03km/h
-
VMAX
25.90km/h
-
Temperatura
4.0°C
-
Sprzęt Kross Trans 2.0
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 14 lutego 2023 | dodano: 14.02.2023
Dziś po pracy szybko się ogarnąłem z obiadem i ok. 17 wyciągnąłem rower. Tym razem pojechałem za miasto. Po przejechaniu z Ogrodów przez centrum i okolice cmentarza wjechałem rowerówką wzdłuż głównej wylotówki do Zieleniewa. Tam na końcu wsi skręciłem w drogę z płyt do Korzystna. W międzyczasie zaczęło się robić ciemno. Do Grzybowa dojechałem już po zmroku, a stamtąd wróciłem do miasta. Przy molo zatrzymałem się na herbatę z Żabki i wróciłem dzielnicą nadmorską wzdłuż promenady do domu, z krótką wizytą u znajomych w Parku Rekreacji "Prugar".








Kategoria >20 km, Samotnie





















