W towarzystwie
| Dystans całkowity: | 5645.22 km (w terenie 4.50 km; 0.08%) |
| Czas w ruchu: | 297:25 |
| Średnia prędkość: | 18.79 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 48.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 160 m |
| Liczba aktywności: | 126 |
| Średnio na aktywność: | 44.80 km i 2h 22m |
| Więcej statystyk | |
Do Gąsek
-
DST
45.58km
-
Czas
02:14
-
VAVG
20.41km/h
-
VMAX
31.80km/h
-
Temperatura
21.0°C
-
Sprzęt Kross Hexagon X1
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wycieczka z kuzynem do Gąsek z wizytą na latarni morskiej.
Kategoria >20 km, W towarzystwie, Poza powiat
Z kuzynem po mieście
-
DST
12.00km
-
Czas
00:39
-
VAVG
18.46km/h
-
VMAX
27.60km/h
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Kross Hexagon X1
-
Aktywność Jazda na rowerze
Runda z kuzynem po Kołobrzegu
Kategoria <20 km, Po mieście, W towarzystwie
Spacerowo do Podczela
-
DST
14.53km
-
Czas
00:44
-
VAVG
19.82km/h
-
VMAX
30.80km/h
-
Temperatura
28.0°C
-
Sprzęt Kross Hexagon X1
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wypad z Darkiem do Podczela na plażę. Tempo spacerowe.
Kategoria <20 km, W towarzystwie
Do Gąsek
-
DST
45.86km
-
Czas
02:16
-
VAVG
20.23km/h
-
VMAX
33.80km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Kross Hexagon X1
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś po pracy wybraliśmy się z Michałem do Gąsek. Spotkaliśmy się przed hotelem Marine o 17 i pojechaliśmy wzdłuż wybrzeża.
Na ścieżce rowerowej dużo rowerzystów, widać, że rozpoczął się sezon. Nieco spokojniej było między Podczelem a Sianożętami, ale w samych Sianożętach zjechaliśmy ze ścieżki na asfalt, bo co chwilę pod kołami mieliśmy tłumy plażowiczów.
Za Ustroniem Morskim w końcu ochłonęliśmy od turystów i spokojnie dotarliśmy do Gąsek. Tam zrobiliśmy ok. pół godziny przerwy przy latarni morskiej na lody i coś do picia, Michał wszedł na wieżę latarni (ja byłem już dwa razy) i wróciliśmy.
W drodze powrotnej w zasadzie bez przygód, tylko w Ustroniu jakiś Krakus wlókł się samochodem 20 km/h i mocno nas zwalniał, a przed Podczelem Michał postanowił pościgać się z małolatami, którzy nie chcieli nas przepuścić na ścieżce, choć wlekli się strasznie. W domu byłem o godz. 20.
Kategoria >20 km, W towarzystwie, Poza powiat
Pogorzelica zamiast Mrzeżyna
-
DST
78.73km
-
Czas
03:46
-
VAVG
20.90km/h
-
VMAX
32.10km/h
-
Temperatura
24.0°C
-
Sprzęt Kross Hexagon X1
-
Aktywność Jazda na rowerze
W piątek umówiliśmy się z Darkiem na rowerowy wypad do Mrzeżyna. Rano dołączył do ekipy Michał i o 10:30 ruszyliśmy w trójkę spod kołobrzeskiego stadionu. Jechaliśmy ścieżkami rowerowymi aż do Rogowa, dopiero tam zjechaliśmy na szosę z płyt betonowych, którą dotarliśmy do Mrzeżyna.
W międzyczasie postanowiliśmy sprawdzić jak wygląda budowa ścieżki rowerowej z Mrzeżyna do Pogorzelicy, więc po kilkunastominutowym odpoczynku w Mrzeżynie przy plaży pojechaliśmy w kierunku wspomnianej ścieżki. Przekroczyliśmy most na Redze i wjechaliśmy na ścieżkę z polbruku, która prowadziła wzdłuż drogi brukowanej do jednostki wojskowej. Kilkaset metrów przed jednostką ścieżka odbijała lewo w las. Zmieniła się też nawierzchnia, od tej pory jechaliśmy drogą szutrową, z małym przerywnikiem w postaci "betonówki". Po kilku kilometrach i ominięciu jednostki dotarliśmy z powrotem do drogi brukowanej. Chciałem zaliczyć gminę Rewal, więc musiałem w tym celu dojechać do Pogorzelicy. Darek postanowił odpocząć i poczekać, aż wrócimy, więc pojechaliśmy sami z Michałem. Najpierw czekało nas 5 km jazdy po "kocich łbach", gdzie ostro nas wytrzęsło, a potem jeszcze 3 km płyt betonowych.
Ostatecznie dojechaliśmy do stadniny koni w Pogorzelicy i zawróciliśmy. Gmina Rewal odhaczona, ale w moim niedalekim planie jest przejazd całej gminy włącznie z latarnią morską w Niechorzu i ruinami kościoła w Trzęsaczu.
Po ok. 30 minutach znów spotkaliśmy się z Darkiem i ruszyliśmy z powrotem do Mrzeżyna. Tam 10-minutowy postój przed sklepem i prostą drogą do Kołobrzegu. Do domu wróciłem około godz. 15, z kolejnym rekordem życiowym i 21 zaliczoną gminą.
Kategoria >50 km, >20 km, Gminobranie, Rekord życiowy, W towarzystwie, Poza powiat
Wypad do Ustronia Morskiego
-
DST
28.22km
-
Czas
01:30
-
VAVG
18.82km/h
-
VMAX
33.80km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Kross Hexagon X1
-
Aktywność Jazda na rowerze
Czwartkowe popołudnie to wyjazd do Ustronia Morskiego. Początkowo w planie był spokojny spacerowy wypad na lody, ale trochę się w tej kwestii pozmieniało. Odezwała się koleżanka, z którą nie widziałem się długie miesiące. Mówiła, że jest w pracy w Ustroniu i pojechała rowerem, a o 17 będę wracał, więc jak chcę, to mogę ją odwiedzić i wrócić z nią. Problem był taki, że ja z kolei do 16 pracowałem, więc zaraz po pracy poszedłem do domu, przebrałem się i pojechałem.
Wyjechałem z domu o 16.25. Był to prawdziwy wyścig z czasem. Miałem 35 minut na przejechanie 13 km. Lekko zmęczony po wczorajszej szybkiej jeździe z Trzebiatowa trzymałem przeważnie prędkość ok. 24 km/h. Cały czas śledziłem czas na zegarku. W Sianożętach postanowiłem zjechać ze ścieżki rowerowej i popedałować dalej szosą, uznałem, że będzie szybciej, bo nie będzie tłumu turystów tarasujących drogę. Miałem rację. Cel osiągnąłem o godzinie 16.59, dokładnie 34 minuty od startu z domu.
Po krótkim odpoczynku droga powrotna, już z Justyną. Tempo spacerowe, jechaliśmy powoli (15-16 km/h) i rozmawialiśmy. W domu byłem grubo po 18.
Kategoria >20 km, Samotnie, W towarzystwie
Do Podczela i na stadion
-
DST
22.60km
-
Czas
01:17
-
VAVG
17.61km/h
-
VMAX
26.70km/h
-
Temperatura
13.0°C
-
Sprzęt Kross Hexagon X1
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po powrocie z pracy pojechałem z kumplem do Podczela, gdzie miał rozmowę w sprawie pracy. Po powrocie pojechałem na stadion na mecz młodzików i zebranie Akademii Piłkarskiej.
Kategoria >20 km, Na mecz, Po mieście, W towarzystwie
Wschodnia ściana powiatu
-
DST
36.08km
-
Czas
01:52
-
VAVG
19.33km/h
-
VMAX
32.10km/h
-
Temperatura
16.0°C
-
Sprzęt Kross Hexagon X1
-
Aktywność Jazda na rowerze
Codziennie do 16 siedzę w pracy, więc jeździć mogę dopiero popołudniami. Dziś zorganizowałem wypad wzdłuż wschodniej ściany powiatu kołobrzeskiego. Jak zwykle zaprosiłem chętnych na Facebooku i jak zwykle zgłosił się tylko Michał. Spotkaliśmy się więc o 16.10 na dworcu PKP w Kołobrzegu, skąd pociągiem podjechaliśmy do Wrzosowa.
Po 20 minutach jazdy wysiedliśmy na stacji we Wrzosowie i ruszyliśmy na właściwą część wycieczki.
Pierwszą miejscowością na trasie był Skoczów. Przez wioskę prowadzi droga brukowana o długości ok. kilometra. Po lewej stronie minęliśmy XIX-wieczny pałac, który, choć nieco zaniedbany, robi ciekawe wrażenie.
Za Skoczowem wróciliśmy na asfalt, którym przyjemnie jechało się aż do Strachomina. Taka ciekawostka, dopiero w Strachominie (7 km trasy) minął nas pierwszy samochód od momentu wyjazdu z Wrzosowa.
W Strachominie skręciliśmy w kierunku Tymienia. Zawsze byłem przekonany, że ten odcinek to dobra nawierzchnia asfaltowa, tymczasem czekało nas 5 km jazdy po nierównych płytach betonowych. Po kilkunastu minutach dotarliśmy jednak do Tymienia i krajowej "jedenastki".
Przejechaliśmy nią około 200 metrów, przecięliśmy tory kolejowe Kołobrzeg - Koszalin i na wysokości stacji kolejowej skręciliśmy w prawo, w kierunku Kładna. Po kilometrze jazdy asfaltem dojechaliśmy do wioski, skąd skierowaliśmy się w stronę Ustronia Morskiego.
Do Pleśnej jechaliśmy dość wygodnym szutrem wśród pól. Minęliśmy nieliczne zabudowania Pleśnej i jednostkę marynarki wojennej, a następnie zatrzymaliśmy się na krótki postój przy ujściu rzeki Czerwonej do Bałtyku.
Po chwili przerwy ruszyliśmy wzdłuż wybrzeża do domu, bez zatrzymywania minęliśmy Ustronie Morskie i Sianożęty, i dwie godziny po starcie z Wrzosowa dotarliśmy do Kołobrzegu.
MAPA obejmuje jedynie trasę od wyjazdu ze stacji PKP we Wrzosowie
Kategoria >20 km, Pociąg, W towarzystwie, Poza powiat
Świąteczny wyjazd "do kota"
-
DST
8.13km
-
Czas
00:29
-
VAVG
16.82km/h
-
VMAX
22.40km/h
-
Temperatura
5.0°C
-
Sprzęt Kross Hexagon X1
-
Aktywność Jazda na rowerze
W świąteczny poranek po śniadaniu pojechaliśmy z Marcinem do dzielnicy portowej, żeby nakarmić kota znajomych, którym opiekujemy się podczas ich nieobecności.
Kategoria <20 km, Po mieście, W towarzystwie
Karlino - Kołobrzeg
-
DST
56.01km
-
Czas
03:26
-
VAVG
16.31km/h
-
Sprzęt Kross Hexagon X1
-
Aktywność Jazda na rowerze
W sobotę wybraliśmy się z Michałem na kolejną listopadową wycieczkę. Postanowiliśmy dojechać do Karlina pociągiem, a następnie wrócić rowerami okrężną drogą.
Pobudka o 7 rano, rzut oka przez okno: bezchmurne niebo, drzewa się lekko bujają od wiatru, ale wygląda to całkiem dobrze. Do tego temperatura +5 stopni, co pod koniec listopada wygląda jak marzenie. W piątek wieczorem przeszła ulewa, więc trochę się obawiałem o pogodę.
Gdy kręciłem się po kuchni zaczęli pojawiać się również domownicy. Od razu usłyszałem: "Taka wichura, a Ty na rower, zwariowałeś?". Siostra wróciła z pracy po nocce: "Coś Ty, przecież zimno jest, wieje tak, że ledwo da się iść!". Ja twardo: "Przesadzacie, dam radę. Jadę."
Zrobiłem kanapki (na śniadanie nie było czasu, więc postanowiłem zjeść w pociągu), zaparzyłem cały termos herbaty i wyszedłem z domu.
Podszedłem do biura, w którym trzymam rower na zapleczu (200 metrów od mojego bloku), wyjąłem moją limuzynę i o 7:55 byłem na dworcu. Michał przyjechał dwie minuty później, kupiliśmy bilety i wsiedliśmy do pociągu.
W Karlinie byliśmy o 8:40. Skierowaliśmy się na ulicę Nadbrzeżną, będącą czymś w rodzaju promenady nad Radwią.
Ulica Nadbrzeżna w Karlinie prowadzi nas wzdłuż brzegu Radwi
Most kolejowy nad Radwią w Karlinie
Zostawiliśmy za plecami most kolejowy, zrobiliśmy szybkie zakupy w delikatesach i udaliśmy się w kierunku wyjazdu z miasta w stronę krajowej szóstki. Tuż za mostem na Parsęcie odbiliśmy w prawo na Gościno. Od tej chwili dość silny wiatr wiał nam w twarze, w dodatku pierwszy kilometr od zjazdu z głównej drogi prowadził pod górę. To sprawiło, że tempo jazdy nie było zbyt wysokie i wynosiło ok. 14 km/h.
Minęliśmy Kowańcz, dwa Pobłocia (Wielkie i Małe) i dojechaliśmy do Mołtowa, które jest już praktycznie przedmieściem Gościna. W momencie wjazdu do Mołtowa znacznie pogorszył się stan drogi. Na tym przykładzie wyraźnie widać jak w naszym kraju buduje się drogi. Kilka lat temu położono nowy asfalt na odcinku Gościno - Karlino, jednak najwyraźniej uznano, że wjazd do tych miejscowości na nową nawierzchnię nie zasłużył, więc w stronę Gościna dobry asfalt kończy się w Mołtowie, natomiast w stronę Karlina w Kowańczy. Pozostają po obu stronach po trzy kilometry jazdy po dziurach.
Po dojechaniu do Gościna skierowaliśmy się na Nieżyn. Początek tego odcinka to spokojna jazda, jednak przed samym Unieradzem trafiliśmy na krótki (ok. 0,5 km), ale stromy podjazd.
Prywatne jeziorko koło Unieradza, wiele takich w okolicy
W Unieradzu na przystanku zrobiliśmy sobie kilkanaście minut przerwy. W wiosce znajduje się zabytkowy kościół Św. Michała Archanioła, zbudowany w XIII wieku. Szkoda, że tamtejsze władze gminne nie pomyślały o żadnej tablicy informującej o tym zabytku.
XIII-wieczny kościół w Unieradzu
Centralne miejsce w wiosce - przystanek koło kościoła
Chwila przerwy na ciepłą herbatę
Po postoju w Unieradzu ruszyliśmy dalej. Szybko minęliśmy Nieżyn i pojechaliśmy w stronę Byszewa.
XIX-wieczny kościół w Nieżynie
Brukowana droga z Nieżyna do Byszewa
Do Byszewa prowadziła nas brukowana droga z dość dobrym poboczem, z którego oczywiście skorzystaliśmy. W Byszewie skręciliśmy w prawo i dobrym asfaltem dojechaliśmy do Niemierza i dalej do drogi wojewódzkiej 102 Kołobrzeg - Międzyzdroje.
Młyn widoczny z drogi przy wjeździe do Niemierza
Michał wjeżdżający do Niemierza
XV-wieczny kościół w Niemierzu
Szybko przejechaliśmy wojewódzką przez Błotnicę i po przejechaniu 1,5 km uciekliśmy z niej skręcając w lewo do Przećmina. Po chwili asfalt zamienił się w bruk, którym przejechaliśmy przez wioskę. Właśnie w Przećminie spotkał nas odrobinę niebezpieczny moment.
W pewnym momencie z jednej z posesji wybiegł na drogę dość spory wiejski burek. Ruszył za mną i biegł przez kilkaset metrów dosłownie kilka centymetrów od mojej nogi groźnie szczekając. Michał został z tyłu, na czym dobrze wyszedł, bo pies skupił się na mnie. Starałem się zachować spokój i nie zwracać na niego uwagi. Jechałem równym tempem patrząc przed siebie i pies odpuścił.
Odcinek z Przećmina do Korzystna to chyba najprzyjemniejsza jazda tego dnia. Droga gruntowa wśród pól i lasów z dala od ludzi, szkoda, że ciągnęła się tylko przez dwa kilometry. Po kilku minutach zobaczyliśmy przed sobą zabudowania Korzystna.
Droga z Przećmina do Korzystna
Korzystno
Po krótkiej przerwie na przystanku pojechaliśmy do Grzybowa. Mieliśmy dużo czasu (było dopiero południe), a Michał mówił, że nowym asfaltem (położonym wiosną tego roku) z Korzystna do Grzybowa jeszcze nie jechał. Po trzech kilometrach jazdy asfaltem dojechaliśmy do Grzybowa, przejechaliśmy przez wioskę i zajrzeliśmy na chwilę na plażę i ścieżką rowerową wróciliśmy do Kołobrzegu. W domu byłem o 12:30.
Trasa:
Kategoria >50 km, Gminobranie, Pociąg, W towarzystwie, >20 km, Poza powiat





















