blog rowerowy

Kwiatek na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

>20 km

Dystans całkowity:12801.46 km (w terenie 8.13 km; 0.06%)
Czas w ruchu:658:51
Średnia prędkość:19.02 km/h
Maksymalna prędkość:48.00 km/h
Suma podjazdów:231 m
Liczba aktywności:293
Średnio na aktywność:43.69 km i 2h 18m
Więcej statystyk

Mrzeżyno

  • DST 46.49km
  • Czas 02:09
  • VAVG 21.62km/h
  • VMAX 32.10km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • Sprzęt Kross Hexagon X1
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 24 lipca 2012 | dodano: 24.07.2012

Wczoraj byłem w Ustroniu Morskim, więc dziś pojechałem w drugą stronę - do Mrzeżyna. Wyjechałem z domu o 16.45. Po dziesięciu minutach dojechałem do stadionu, gdzie powoli zbierali się piłkarze przed treningiem. Chwilę porozmawiałem z trenerem i pojechałem dalej.

Jechało się bardzo dobrze, tempo rzadko spadało poniżej 25 km/h. szybko przejechałem ścieżką wzdłuż Grzybowa i dalej do Dźwirzyna. Samo Dźwirzyno to droga przez mękę, czyli setki turystów na drodze rowerowej, choć po drugiej stronie ulicy jest szerszy wygodny chodnik... Bez dzwonka nie ma co się tam pchać.

Za Dźwirzynem już spokojnie, więc znów szybkim tempem ruszyłem do Mrzeżyna. Szybko minąłem Rogowo i 2-kilometrowy odcinek jazdy płytami betonowymi, i dotarłem do celu wycieczki. Tam pojechałem do sklepu, by zaopatrzyć się w wodę. Pod sklepem stan licznika wskazywał dokładnie 22,5 km, przejechane w 56 minut. Średnie tempo wynosiło ponad 23 km/h.

Po krótkiej przerwie przy sklepie ruszyłem w drogę powrotną. Szybko się przekonałem, że będzie trudniej. Teraz jechałem pod wiatr, który w dodatku złośliwie zaczął wiać znacznie mocniej niż kilkanaście minut wcześniej. Odcinek do Rogowa był ciężki, przez Rogowo przejechałem tempem niemal spacerowym (ok. 18 km/h). Dalej było nieco lepiej i dość szybko dotarłem do Dźwirzyna. Tu wiało już mniej, ale liczba pieszych na ścieżce wzrosła chyba trzykrotnie.

Gdy w końcu się przez nich przedarłem byłem już dość zmęczony (jednak 2,5 tygodnia przerwy zrobiło swoje), mimo to utrzymywałem tempo 20-21 km/h, momentami jeszcze przyspieszając. Dopiero ostatnie 4 km zwolniłem, do Kołobrzegu wjechałem spacerkiem, zatrzymałem się na końcówkę treningu piłkarzy na stadionie i dowlokłem się do domu, jadąc przez miasto 17 km/h.


Kategoria >20 km, Samotnie, Poza powiat

Ustronie Morskie

  • DST 28.40km
  • Czas 01:17
  • VAVG 22.13km/h
  • VMAX 39.20km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Sprzęt Kross Hexagon X1
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 23 lipca 2012 | dodano: 24.07.2012

Po 2,5-tygodniowej przerwie, spowodowanej załamaniem pogody i jej efektem w postaci mocnego przeziębienia, od razu gdy poczułem się lepiej, wsiadłem na rower. Na rozruszanie pojechałem do Ustronia Morskiego i z powrotem, może trasa mało wyszukana, ale chodziło o sprawdzenie, jak wyglądam kondycyjnie po tej przerwie.

Wyjechałem z domu około 16:15. Na ścieżce rowerowej do Ustronia cały czas ręka na hamulcu, co chwilę trafiała się grupka turystów, akurat wracająca z plaży lub rowerzyści-turyści, "pędzący" z zawrotną prędkością ślimaka polnego.

Tradycyjnie, jak zawsze w sezonie, gdy ujrzałem pierwsze zabudowania Sianożęt zjechałem ze ścieżki na szosę. Tam można było spokojnie popedałować w miarę pustą drogą. Ciąg pieszo-rowerowy wzdłuż plaży takiej swobody już nie dawał.

Do Ustronia dotarłem po 35 minutach jazdy. 5 minut odpoczynku i ruszyłem w drogę powrotną. Jazda drogami po Ustroniu w sezonie letnim to koszmar. Jedziesz ulicą nie szybciej niż marne 16-17 km/h, bo przed tobą wlecze się zawalidroga w postaci luksusowego BMW, Mercedesa, czy innego cuda z Warszawki, Wrocka, czy jakiś inny "miastowy", który musi się polansować na wiosce...

W Sianożętach ponownie wjeżdżam na ścieżkę rowerową, którą wracam do Kołobrzegu praktycznie bez przeszkód, nie licząc gościa, który wyskoczył mi prawie pod koła na mostku w ekoparku, gdy mijałem się z innymi rowerzystami.

Do domu dotarłem przed 18.


Kategoria >20 km, Samotnie

Do Gąsek

  • DST 45.86km
  • Czas 02:16
  • VAVG 20.23km/h
  • VMAX 33.80km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Kross Hexagon X1
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 5 lipca 2012 | dodano: 05.07.2012

Dziś po pracy wybraliśmy się z Michałem do Gąsek. Spotkaliśmy się przed hotelem Marine o 17 i pojechaliśmy wzdłuż wybrzeża.

Na ścieżce rowerowej dużo rowerzystów, widać, że rozpoczął się sezon. Nieco spokojniej było między Podczelem a Sianożętami, ale w samych Sianożętach zjechaliśmy ze ścieżki na asfalt, bo co chwilę pod kołami mieliśmy tłumy plażowiczów.

Za Ustroniem Morskim w końcu ochłonęliśmy od turystów i spokojnie dotarliśmy do Gąsek. Tam zrobiliśmy ok. pół godziny przerwy przy latarni morskiej na lody i coś do picia, Michał wszedł na wieżę latarni (ja byłem już dwa razy) i wróciliśmy.

W drodze powrotnej w zasadzie bez przygód, tylko w Ustroniu jakiś Krakus wlókł się samochodem 20 km/h i mocno nas zwalniał, a przed Podczelem Michał postanowił pościgać się z małolatami, którzy nie chcieli nas przepuścić na ścieżce, choć wlekli się strasznie. W domu byłem o godz. 20.


Kategoria >20 km, W towarzystwie, Poza powiat

Pogorzelica zamiast Mrzeżyna

  • DST 78.73km
  • Czas 03:46
  • VAVG 20.90km/h
  • VMAX 32.10km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Sprzęt Kross Hexagon X1
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 30 czerwca 2012 | dodano: 30.06.2012

W piątek umówiliśmy się z Darkiem na rowerowy wypad do Mrzeżyna. Rano dołączył do ekipy Michał i o 10:30 ruszyliśmy w trójkę spod kołobrzeskiego stadionu. Jechaliśmy ścieżkami rowerowymi aż do Rogowa, dopiero tam zjechaliśmy na szosę z płyt betonowych, którą dotarliśmy do Mrzeżyna.

W międzyczasie postanowiliśmy sprawdzić jak wygląda budowa ścieżki rowerowej z Mrzeżyna do Pogorzelicy, więc po kilkunastominutowym odpoczynku w Mrzeżynie przy plaży pojechaliśmy w kierunku wspomnianej ścieżki. Przekroczyliśmy most na Redze i wjechaliśmy na ścieżkę z polbruku, która prowadziła wzdłuż drogi brukowanej do jednostki wojskowej. Kilkaset metrów przed jednostką ścieżka odbijała lewo w las. Zmieniła się też nawierzchnia, od tej pory jechaliśmy drogą szutrową, z małym przerywnikiem w postaci "betonówki". Po kilku kilometrach i ominięciu jednostki dotarliśmy z powrotem do drogi brukowanej. Chciałem zaliczyć gminę Rewal, więc musiałem w tym celu dojechać do Pogorzelicy. Darek postanowił odpocząć i poczekać, aż wrócimy, więc pojechaliśmy sami z Michałem. Najpierw czekało nas 5 km jazdy po "kocich łbach", gdzie ostro nas wytrzęsło, a potem jeszcze 3 km płyt betonowych.

Ostatecznie dojechaliśmy do stadniny koni w Pogorzelicy i zawróciliśmy. Gmina Rewal odhaczona, ale w moim niedalekim planie jest przejazd całej gminy włącznie z latarnią morską w Niechorzu i ruinami kościoła w Trzęsaczu.

Po ok. 30 minutach znów spotkaliśmy się z Darkiem i ruszyliśmy z powrotem do Mrzeżyna. Tam 10-minutowy postój przed sklepem i prostą drogą do Kołobrzegu. Do domu wróciłem około godz. 15, z kolejnym rekordem życiowym i 21 zaliczoną gminą.


Kategoria >50 km, >20 km, Gminobranie, Rekord życiowy, W towarzystwie, Poza powiat

Wypad do Ustronia Morskiego

  • DST 28.22km
  • Czas 01:30
  • VAVG 18.82km/h
  • VMAX 33.80km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Kross Hexagon X1
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 28 czerwca 2012 | dodano: 29.06.2012

Czwartkowe popołudnie to wyjazd do Ustronia Morskiego. Początkowo w planie był spokojny spacerowy wypad na lody, ale trochę się w tej kwestii pozmieniało. Odezwała się koleżanka, z którą nie widziałem się długie miesiące. Mówiła, że jest w pracy w Ustroniu i pojechała rowerem, a o 17 będę wracał, więc jak chcę, to mogę ją odwiedzić i wrócić z nią. Problem był taki, że ja z kolei do 16 pracowałem, więc zaraz po pracy poszedłem do domu, przebrałem się i pojechałem.

Wyjechałem z domu o 16.25. Był to prawdziwy wyścig z czasem. Miałem 35 minut na przejechanie 13 km. Lekko zmęczony po wczorajszej szybkiej jeździe z Trzebiatowa trzymałem przeważnie prędkość ok. 24 km/h. Cały czas śledziłem czas na zegarku. W Sianożętach postanowiłem zjechać ze ścieżki rowerowej i popedałować dalej szosą, uznałem, że będzie szybciej, bo nie będzie tłumu turystów tarasujących drogę. Miałem rację. Cel osiągnąłem o godzinie 16.59, dokładnie 34 minuty od startu z domu.

Po krótkim odpoczynku droga powrotna, już z Justyną. Tempo spacerowe, jechaliśmy powoli (15-16 km/h) i rozmawialiśmy. W domu byłem grubo po 18.


Kategoria >20 km, Samotnie, W towarzystwie

Trzebiatów - Mrzeżyno - Kołobrzeg

  • DST 39.04km
  • Czas 01:46
  • VAVG 22.10km/h
  • VMAX 31.60km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Sprzęt Kross Hexagon X1
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 27 czerwca 2012 | dodano: 28.06.2012

Chętnych do towarzystwa nie było, więc postanowiłem trochę sprawdzić swoje możliwości i wycieczkę turystyczną zamieniłem w przejazd treningowy. Nie brałem aparatu, żadnych tobołów, z wyjątkiem torby trójkątnej pod ramę, do której schowałem niezbędne narzędzia, zapasową dętkę, portfel, telefon, mapę i wodę.

Z domu wyruszyłem o 17:10. Po kilku minutach dotarłem na PKP. Kupiłem bilet, butelkę wody w dworcowym kiosku i wsiadłem do pociągu. Chwilę po godzinie 18 dotarłem do celu, czyli Trzebiatowa. Po opuszczeniu tamtejszego dworca od razu skierowałem się w kierunku wyjazdu z miasta w stronę Mrzeżyna. Sam wyjazd nie był taki prosty jak zakładałem, okazało się bowiem, że przeprowadzany jest tam remont drogi i ruch odbywa się wahadłowo. Trochę czasu więc postałem wśród mnóstwa autobusów i samochodów jadących nad morze. Ech, ten sezon...

W tym samym czasie porzuciłem pomysł jazdy drogą wojewódzką i w Nowielicach (do których dotarłem ścieżką rowerową) skręciłem w prawo na Bieczyno. Od razu zrozumiałem dlaczego tamtejsi mieszkańcy bojkotują wszelkie wybory domagając się nowej drogi. Niby asfalt, ale dziura za dziurą, a w zasadzie nie dziury tylko kratery. Mimo to tempem ok. 27-28 km/h dotarłem do Gorzysławia, skąd już miałem gładki asfalt do Robów. Ten odcinek też dość szybko pokonałem. Z Robów do Mrzeżyna miałem najcięższy fragment, który mocno mnie zwolnił, mimo to po płytach betonowych i nawierzchni szutrowej jechało się całkiem dobrze. W końcu, po 40 minutach od opuszczenia dworca w Trzebiatowie, dotarłem do Mrzeżyna.

W Mrzeżynie dosłownie minutowy postój na łyk wody i ruszam w kierunku Kołobrzegu. Od wyjazdu z miejscowości cały czas już jechałem ścieżką rowerową (z małą przerwą w Dźwirzynie). Błyskawicznie minąłem Rogowo i po kwadransie dojechałem do mostu w Dźwirzynie, będącego granicą powiatów kołobrzeskiego i gryfickiego. Na moście kolejny łyk wody i ruszam dalej.

W Dźwirzynie jest już trochę turystów, więc jazda pasem pieszo-rowerowym nie była łatwa, ale w końcu wyjechałem z wioski, by po chwili w podobny sposób minąć Grzybowo. Przy wyjeździe z Grzybowa planowałem kilkuminutowy postój, ale starczyło mi cierpliwości tylko na trzy minuty, skutecznie zniechęciły mnie do odpoczynku komary. Szybko więc stamtąd uciekłem, by kilka minut przed godziną 20 dotrzeć do domu w Kołobrzegu.

Łącznie przejechałem 39 km w niespełna 2 godziny, co jak dla mnie jest bardzo dobrym czasem. Do wypełnienia planu (600 km do końca czerwca) brakuje mi już tylko 36 km.


Kategoria >20 km, Pociąg, Samotnie, Poza powiat

Po mieście

  • DST 21.39km
  • Czas 01:10
  • VAVG 18.33km/h
  • VMAX 30.50km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Sprzęt Kross Hexagon X1
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 24 czerwca 2012 | dodano: 25.06.2012

W niedzielę miała być trasa po terenach województwa, niestety pogoda nie sprzyjała, więc przynajmniej pokręciłem trochę po mieście.

Z domu wyjechałem w kierunku ścieżki nadmorskiej, bo po co jechać do centrum najkrótszą drogą, skoro można pojechać ciekawszą trasą :)

Pierwszym celem był festyn osiedlowy osiedla Zamoście przy ul. Zygmuntowskiej nad brzegiem Parsęty. W międzyczasie "wyskoczyłem" na chwilę na starówkę. Festyn skończył się około 15, a ja umówiony byłem dopiero na 16, więc ruszyłem na małą wycieczkę wzdłuż obwodnicy dojazdowej do portu. Po powrocie pojechałem na boisko, gdzie umówiłem się na granie w piłkę, w międzyczasie zaczęło padać. Pograliśmy trochę w piłkę i w strugach deszczu wróciłem do domu.


Kategoria >20 km, Po mieście, Samotnie

Gryfice - Kołobrzeg

  • DST 74.31km
  • Czas 03:57
  • VAVG 18.81km/h
  • VMAX 38.20km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Sprzęt Kross Hexagon X1
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 16 czerwca 2012 | dodano: 16.06.2012

Start z domu o 6.30. Pojechałem na PKP, podchodzę do kasy - kolejka jak w Biedronce przed świętami, a odjazd pociągu za 3 minuty. Biorę rower i pędzę na peron, kupię bilet w pociągu. Konduktor bardzo uprzejmy, wszystko poszło elegancko i o 7.30 byłem w Gryficach. Tam już wsiadłem na rower i jadę z powrotem. Najpierw rundka po mieście, a potem wyjazd boczną drogą.

Pierwsze kilka kilometrów fajne, asfalcik może nie pierwszej jakości i mocno wysłużony, ale jechało się dobrze. Za Rotnowem musiałem odbić w lewo i od tej pory (nie licząc 2-kilometrowego odcinka ładnej nowej nawierzchni) czekało mnie 20 km jazdy po nierównych polnych i leśnych drogach, fatalnym bruku i w najlepszym przypadku (ale też najkrótszym) po płytach betonowych.

Zatrzymywałem się dość często na zdjęcia i łyk wody, mimo to tempo jazdy było całkiem niezłe. Na normalny asfalt wjechałem tak naprawdę dopiero w Kinowie (gm. Rymań). W zasadzie w samym Kinowie droga jest brukowana, ale wraz z tablicą miejscowości zaczyna się równy asfalt. Przez Świecie Koł., Byszewo, Kędrzyno dojechałem do Sarbii i dalej do Karcina i Głowaczewa, skąd betonówką przejechałem do Dźwirzyna. Kilkunastominutowy postój zrobiłem sobie w Grzybowie przy pensjonacie, w którym pracuje siostra, skąd już ruszyłem do domu, do którego dojechałem przed godziną 13.

Dzisiejszy wynik to moja życiówka i pierwszy ponad 50-kilometrowy wypad w tym roku. Do dorobku zaliczonych gmin dopisałem gminy Gryfice, Płoty, Brojce i Rymań, który "zamknął" mi powiat kołobrzeski.

GALERIA


Kategoria >50 km, >20 km, Gminobranie, Pociąg, Rekord życiowy, Samotnie, Poza powiat

Popołudniowa wycieczka "gdzieś tam"

  • DST 45.18km
  • Czas 02:18
  • VAVG 19.64km/h
  • VMAX 32.80km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Sprzęt Kross Hexagon X1
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 28 maja 2012 | dodano: 29.05.2012

Wychodząc z pracy punkt szesnasta pomyślałem sobie, że w końcu wolne popołudnie zbiegło się z ładną pogodą, więc można trochę pokręcić. Bez żadnego konkretnego planu wróciłem do domu, zjadłem obiad i około siedemnastej zszedłem do piwnicy po rower.

Ostatnio przymierzałem się do ok. 40-kilometrowej pętli na południowy wschód od Kołobrzegu, dwa razy jednak na przeszkodzie stanęła pogoda. Postanowiłem więc zaliczyć tę trasę tym razem.

Wsiadłem na rower i popedałowałem na południe, w kierunku dawnego kołobrzeskiego grodu, a obecnej wsi Budzistowo. Od centrum Kołobrzegu praktycznie do końca wioski prowadzi ścieżka rowerowa, więc spokojnie sobie jechałem z dala od samochodów. Po prawej stronie minąłem kościółek z 1222 roku, jeden z najstarszych na Pomorzu.

Wraz z Budzistowem skończył się asfalt i towarzysząca mu ścieżka rowerowa, i do Starego Miasta zaprowadziła mnie droga z płyt betonowych, zresztą bardzo dobrze położona, równa.

Stare Miasto to osiedle położone około kilometr na południe od Budzistowa, administracyjnie będące jego częścią. Mylnie kojarzone jest z pierwszym umiejscowieniem grodu Kołobrzeg, udowodniono, że Kołobrzeg powstał na terenie dzisiejszego właściwego Budzistowa, a nie Starego Miasta.

Za Starym Miastem wjechałem do lasu, którym dostałem się do miejscowości Obroty. W Obrotach wjechałem na drogę asfaltową, którą jechałem kilka kilometrów do następnej wioski - Bogucina. Tam, mając dwie opcje dojazdu do Dębogardu (asfalt lub polna droga), wybrałem oczywiście tą drugą. Jazda przez malownicze pola na granicy gmin Kołobrzeg i Dygowo jest dużo przyjemniejsza niż jechanie asfaltem między samochodami.

Na asfalt wróciłem w Dębogardzie, dojechałem do Czernina, minąłem tamtejszy kościół z przełomu XIV/XV wieku i za zabudowaniami wioski skręciłem w prawo, w szutrową drogę w kierunku Stramniczki. Przeciąłem drogę wojewódzką 163 Kołobrzeg - Wałcz i trafiłem na nowy asfalt. Gdy jechałem tędy dwa lata temu droga przez Stramniczkę to był piach i tumany kurzu, tym razem jechałem sobie po nowiutkiej nawierzchni z prędkością dochodzącą do 30 km/h.

Jak mówią, w Polsce wszystko co dobre szybko się kończy, skończył się też i asfalt. Tuż po minięciu tablicy "Stojkowo" jego miejsce zajęła pełna kamieni szutrówka. Na szczęście po kilometrze ustąpiła znów asfaltowi.

W Stojkowie skierowałem się na Kukinię i Kukinkę, w której kawałek za siedzibą firmy SuperFish urządziłem sobie pierwszy dłuższy postój na przystanku autobusowym. Na liczniku miałem wtedy przejechane 27 km.

Po około dziesięciu minutach pojechałem dalej. Przeciąłem linię kolejową Kołobrzeg-Koszalin, drogę krajową 11 i obrzeżami Ustronia Morskiego dotarłem do Sianożęt. Tam, mimo, że od postoju w Kukince przejechałem ledwie 3 km, zatrzymałem się na kilkanaście minut przy plaży. To jedno z moich ulubionych miejsc na wybrzeżu w okolicy Kołobrzegu.

Ostatni etap to 10-kilometrowa jazda pod wiatr nadmorską ścieżką rowerową do Kołobrzegu. Przed dotarciem do domu zajechałem jeszcze na popularne kołobrzeskie pole minigolfowe na buteleczkę coli i wróciłem do domu ze stanem licznika 45,2 km.

>>> ZDJĘCIA <<<


Kategoria >20 km, Samotnie

Do Podczela i na stadion

  • DST 22.60km
  • Czas 01:17
  • VAVG 17.61km/h
  • VMAX 26.70km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Sprzęt Kross Hexagon X1
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 24 maja 2012 | dodano: 25.05.2012

Po powrocie z pracy pojechałem z kumplem do Podczela, gdzie miał rozmowę w sprawie pracy. Po powrocie pojechałem na stadion na mecz młodzików i zebranie Akademii Piłkarskiej.


Kategoria >20 km, Na mecz, Po mieście, W towarzystwie